Kurs cudów i chrześcijaństwo
– dialog


34,00 

Podstawową cechą charakterystyczną Kursu cudów jako duchowości (…), jest jego monizm. Chrześcijaństwo, podobnie jak przed nim judaizm, jest dualistycznym systemem myślowym, w którym Bóg i świat, duch i materia współistnieją jako oddzielne stany i obydwa są rzeczywiste. Rzeczywistość widziana jest zatem jako wymiar przeciwieństw – jak dobro i zło – w wyraźnym odróżnieniu od tego, jak rzeczywistość rozumiana jest w Kursie, czyli jako jedynie doskonała jedność, w której nie ma przeciwieństw.

Opis

Wielu studentów Kursu cudów było skłonnych nazywać go „Trzecim Testamentem”, wyrażając w ten sposób przekonanie, że Biblia i Kurs reprezentują mniej więcej tę samą teologię, choć w przypadku Kursu jest to forma bardziej „oczyszczona”, tzn. mniej dominowana przez ego lub bardziej rozwinięta duchowo. W trakcie dialogu między o. Clarkiem a mną stanie się oczywistym, że owo przekonanie karygodnie wypacza nauki Kursu cudów oraz wyrządza poważną szkodę zarówno temu kierunkowi myśli religijnej, jak i Biblii. W rzeczywistości Kurs i Biblia odzwierciedlają całkowicie różne i wzajemnie wykluczające się teologie, których nigdy nie będzie można połączyć w jedną zwartą duchowość. (z „Podsumowań i konkluzji”)

Kenneth Wapnick posiada tytuł doktora psychologii klinicznej i zaangażował się w pracę nad Kursem cudów w roku 1973, gdy połączył się ze skrybami Kursu – Helen Schucman i Williamem Thetfordem. Ponadto ściśle współpracował z Helen przy tworzeniu końcowej wersji manuskryptu Kursu. Jest autorem wielu publikacji na temat Kursu cudów oraz prezydentem fundacji ACIM będącej właścicielem praw autorskich do Kursu.

Cytaty z książki:

Od około 2000 lat cywilizacja zachodnia podlega niezwykle silnemu oddziaływaniu Biblii, która wyraźnie dominuje nad wszystkimi innymi formami myśli religijnej. Co więcej, wywarła ona też ogromny wpływ na dzieje polityki, ekonomii, społeczeństwa, moralności i sztuki Zachodu. Powodem owego oddziaływania, gdy zbadamy Biblię z perspektywy Kursu cudów, jest oczywistość, z jaką jej teologia daje wyraz systemowi myślowemu ego, uzasadniając ludziom, którzy w nią wierzą, ich własną potrzebę bycia wyjątkowymi. (W ten sam sposób wierzący w Biblię doszliby do podobnej konkluzji na temat obecnej popularności Kursu). Nawiasem mówiąc, dla celów tego dialogu skupialiśmy się bardziej na Nowym Testamencie, choć – jak dyskusja wykaże – zarówno Stary, jak i Nowy Testament, odzwierciedlają wspólną orientację teologiczną.

Wielu studentów Kursu cudów było skłonnych nazywać go „Trzecim Testamentem”, w przekonaniu, iż reprezentuje on tę samą podstawową teologię co Biblia, choć w formie bardziej „oczyszczonej” (to znaczy w mniejszym stopniu dominowanej przez ego) lub bardziej duchowo rozwiniętej. W trakcie dialogu między o. Clarkiem a mną stanie się oczywistym, że owo przekonanie karygodnie wypacza nauki Kursu cudów oraz wyrządza poważną szkodę zarówno temu kierunkowi myśli religijnej, jak i Biblii. W rzeczywistości Kurs i Biblia odzwierciedlają całkowicie różne i wzajemnie wykluczające się teologie, których nigdy nie będzie można połączyć w jedną zwartą duchowość.

Ową niezmiernie ważną różnicę można podsumować w stwierdzeniu, że dla chrześcijan Biblia jest jedynym Słowem Bożym (chrześcijanie różnią się między sobą jedynie co do stopnia dosłowności, jaki różne kościoły jej przypisują), natomiast z perspektywy Kursu cudów Biblia widziana jest tylko jako jeden spośród wielu dokumentów religijnych odzwierciedlających kulturę i świadomość epoki, w której je napisano. Na podstawie ważnego rozróżnienia, jakiego Kurs dokonuje między formą a treścią, Biblię można rozumieć po prostu jako formę, w której lud wyraził swój pogląd na świat i na Boga, nie różniącą się zatem od dzieł takich wielkich poetów zachodnich jak Homer, greccy tragediopisarze, Dante, Szekspir i Goethe, wśród niezliczonych innych poetów i artystów.

Wspólną treść wszystkich natchnionych dzieł stanowi pragnienie wyrażenia tego, co jest prawdziwe dla ich autorów, niezależnie od formy artystycznego wyrazu, w jakiej owa treść się pojawia. Rozumiejąc to z tego punktu widzenia, błąd chrześcijaństwa polegał na podniesieniu historycznych i teologicznych stwierdzeń Biblii do rangi absolutnych prawd, co nie różniłoby się od miłośnika Szekspira twierdzącego, że jego wspaniałe sztuki historyczne to dokładny zapis historii Anglii.

Stąd usiłowanie pogodzenia owych dwóch ścieżek duchowych – Kursu cudów i tradycyjnego chrześcijaństwa – musi niechybnie prowadzić w najlepszym wypadku do frustracji, w najgorszym zaś do poważnych wypaczeń. Zaiste, o. Clarke zauważył, o czym i ja wspominam na zakończenie dialogu, że mówienie o Kursie jako o „poprawie” chrześcijaństwa jest mylące. Poprawienie czegoś zakłada, że nadal zachowuje się podstawową strukturę tego, co się poprawia. Kurs cudów natomiast wyraźnie obala całą podstawę wiary chrześcijańskiej, nie pozostawiając niczego, na czym chrześcijanie mogliby oprzeć swoje przekonania. Oto zwięzłe omówienie niektórych głównych różnic między nimi:

1) Kurs cudów naucza, że Bóg nie stworzył fizycznego wszechświata, który obejmuje całą materię, formę i ciało; Biblia twierdzi, że stworzył.

2) Bóg Kursu cudów nie wie nawet o grzechu oddzielenia (skoro wiedza o nim uczyniłaby go rzeczywistym), nie wspominając już o jakiejkolwiek reakcji na niego. Bóg Biblii postrzega grzech bezpośrednio, jak przedstawiono to w opowieści o Ogrodzie Eden, którą omówimy w dialogu później, i Jego reakcje na ów grzech są, łagodnie mówiąc, bardzo energiczne, dramatyczne i czasami karzące.

3) Jezus Kursu cudów jest równy wszystkim innym ludziom, stanowi część jednego Syna Bożego czyli Chrystusa. Jezus Biblii widziany jest jako wyjątkowy, odrębny i dlatego ontologicznie różny od wszystkich innych ludzi jako jednorodzony Syn Boży, druga osoba Trójcy.

4) Jezus Kursu cudów nie został zesłany przez Boga, by cierpieć i umrzeć na krzyżu w ofiarnym akcie odpokutowania za grzech. Uczy, że grzech nie istnieje, pokazując, że nic mu się w rzeczywistości nie stało, bo grzech nie wywiera wpływu na Miłość Bożą. Jezus Biblii męczy się, cierpi i umiera za grzechy świata w akcie, który przynosi ludzkości zastępcze zbawienie oraz ustanawia w ten sposób grzech i śmierć jako rzeczywiste i, co więcej, wyraźnie odzwierciedla to, że grzech Adama wywarł wpływ na Boga i że musi On zareagować na faktyczną obecność owego grzechu na świecie poprzez poświęcenie Swojego umiłowanego Syna.

A zatem, z perspektywy Kursu cudów, Bóg Biblii, Stworzyciel świata oraz autor planu pokuty polegającego na cierpieniu, poświęceniu i śmierci jest ego-Bogiem. Jest Tym, Który wyraźnie reprezentuje opisany przez Kurs system myślowy wyjątkowości ego. Sam Jezus przeprowadza owe paralele w tekście, jak widzieliśmy w początkowych podrozdziałach 3 i 6 Rozdziału, we Wstępie do 13 Rozdziału, ważnym podrozdziale 23 Rozdziału – Prawa Chaosu, jak również w wielu innych miejscach w Kursie.

Podsumowując, możemy więc ostatecznie stwierdzić, że w żaden sposób nie da się pogodzić Boga Biblii lub jej teologii z tą, którą znajdujemy w Kursie cudów. Ponadto, postać Jezusa w Biblii jest całkowicie nie do pogodzenia z Jezusem będącym autorem Kursu cudów. W rzeczy samej, sam Jezus stwierdza w Kursie – nawiązując w oczywisty sposób do historycznych wizerunków czerpanych z wizerunków biblijnych – że uczyniono gorzkich bożyszczy z tego, „który chciał być światu jedynie bratem” (C-5.5:7). Obserwacja częstotliwości, z jaką czynione są próby takiego pogodzenia, zważywszy na wyraźne różnice między postaciami z Biblii i z Kursu, stanowi niewyczerpane źródło zdumienia. O. Clarke sam zauważa to w trakcie naszego dialogu.

(…)

Kilka lat temu, gdy po raz pierwszy usłyszałem o Kursie cudów, wziąłem udział w sześciogodzinnym warsztacie Kennetha na temat podstawowej doktryny Kursu. Było dla mnie jasne, że między chrześcijaństwem a Kursem cudów istnieje wiele rozbieżności, ale zdumiało mnie, że Kenneth był całkowicie gotów to przyznać. Naprawdę szanuję jego autentyczność. On nie próbuje owych niepodobieństw zatuszować. Potwierdza całkiem wyraźnie istnienie poważnych różnic między Kursem a tradycyjnym chrześcijaństwem, zwłaszcza takim, jakim zostało ono wyrażone w rzymskim katolicyzmie, lecz również, jak myślę, w większości głównych tradycji protestanckich. Kenneth to przyznaje i nie próbuje tego ukryć. To godne podziwu, gdyż wydaje mi się, że niektóre osoby prezentujące Kurs cudów starają się tuszować ten fakt i mówią, że Kurs stanowi jedynie rozszerzenie zwykłych nauk chrześcijańskich. Kenneth wyraźnie odrzuca takie zdanie, dowodząc w ten sposób, iż jest prawdziwie autentycznym, szczerym nauczycielem usiłującym przedstawić Kurs w oparciu o jego własną wartość jako samodzielną ścieżkę. To świetne podejście – dzięki niemu ludzie, którzy chcą podążać ową ścieżką, będą wiedzieli, co czynią.

(…)

Pierwszą, fundamentalną różnicą pomiędzy chrześcijaństwem a Kursem jest pierwszy artykuł Credo, czyli wyznanie wiary chrześcijańskiej, recytowane w każdą niedzielę w kościołach na całym świecie: „Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych”. Oznacza to, że cała rzeczywistość, która nie jest Bogiem, została przez Niego stworzona z niczego (to znaczy nie z istniejącej poprzednio materii). Kurs wyraźnie temu przeczy, mówiąc, że Bóg nie tylko nie jest odpowiedzialny za stworzenie materialnego świata, lecz nie wie nawet o jego istnieniu, ponieważ tak naprawdę świat nie jest rzeczywisty. Jest on jedynie stanem śnienia wymyślonym przez część boskiej czyli Chrystusowej jaźni, która oderwała się od czystej boskiej jaźni i, aby wyrazić swą niezależność od Boga, wykreowała ten świat snów jako schronienie dla ego, które odwraca się od Boga, pragnąc przed Nim uciec.

W Księdze Rodzaju Starego Testamentu, czyli żydowskiej części Biblii, zaakceptowanej również przez chrześcijan jako źródło części ich wiary, napisane jest, że Bóg stworzył ziemię i wszystko, co na niej żyje, a na końcu człowieka, i „widział, że to wszystko było bardzo dobre”. Owo fundamentalne dobro świata materialnego, mimo wszystkich jego niedoskonałości, ma zasadnicze znaczenie dla wiary chrześcijańskiej. Tak więc ostatecznym stanem szczęśliwego żywota zbawionych w niebie, włącznie ze stanem Jezusa Chrystusa, będzie stan zmartwychwstałego i chwalebnego ciała. Nie odrzucenie materii, lecz wyniesienie jej na poziom życia duchowego.

(…)

Druga ważna różnica między Kursem a tradycyjnym chrześcijaństwem, którą musimy wyjaśnić, dotyczy tego, kim naprawdę jest Jezus, oraz jego misji na ziemi. Według chrześcijaństwa Jezus jest dosłownie Synem Bożym, który przyjął rzeczywistą, cielesną naturę człowieczą, podobną do naszej, od Marii z Nazaretu – jego ludzkiej matki – by odbyć z nami ludzką podróż. Dobrowolnie, choć będąc niewinnym, zrezygnował dla nas ze swojego życia, biorąc na siebie ciężar naszych grzechów i umierając na krzyżu, po czym powstał ponownie z rzeczywistym, chwalebnym ciałem, aby żyć wiecznie w nieśmiertelnej chwale z Bogiem Ojcem i w ten sposób również i nam ofiarował udział w swej szczęśliwości. Oto drugi wielki artykuł chrześcijańskiego wyznania wiary.

Dla niezaznajomionych z naukami chrześcijaństwa mogą być konieczne dodatkowe wyjaśnienia takich sformułowań jak to, że Jezus jest „Synem Bożym” i powraca do „Boga, swego Ojca” w niebie po życiu na ziemi. Chrześcijaństwo wierzy razem z judaizmem, który jest jego źródłem, że istnieje tylko jeden Bóg, jeden boski byt nieskończonej pełni doskonałości, stworzyciel wszystkiego, co nie jest Bogiem. Utrzymuje jednak również, co objawił sam Jezus, że życie wewnętrzne owego jednego Boga jest niezwykle intensywne, że Bóg aktywnie wymyśla doskonały wizerunek myśli lub wewnętrzny przejaw siebie tak zupełny i doskonały, że on także staje się osobą i otrzymuje ów ekstatyczny wyraz samego siebie z wdzięcznością i miłością. Z tego powodu nazywamy ów boski przejaw „Słowem” lub „Synem” „Ojca”, z którego się wywodzi, zupełnie identycznym w całej doskonałości z samomyślącym źródłem swego pochodzenia, z zastrzeżeniem jednak, że bierze początek z Ojca, a zatem jest od niego odmienny jako jego wewnętrzny wyraz.

(…)

Następna oczywista różnica, którą powinniśmy omówić, to chrześcijańska doktryna znana jako sakrament Eucharystii lub święta Eucharystia. Obejmuje ona eucharystyczny obrzęd liturgiczny nazywany Ofiarą Mszy świętej oraz Rzeczywistą Obecnością Jezusa pod postaciami chleba i wina, którą czcimy w tabernakulach wszystkich katolickich – choć nie wszystkich chrześcijańskich – kościołów.

(…)

Ten temat daje nam okazję do omówienia drugiego poziomu w Kursie – faktycznego życia sennego, w którym wszyscy teraz bierzemy udział i z którym znajdujący się w nim muszą sobie radzić tak poważnie, jakby było ono rzeczywiste. Wcześniej mówiliśmy o początku snu, na pierwszym poziomie. Teraz znajdujemy się na poziomie praktycznym, pośród ludzkiej wrzawy, że się tak wyrażę. Jedną z głównych różnic między Kursem a tradycyjnym chrześcijaństwem, która pojawia się tutaj, jest koncepcja wolnej woli oraz porządku moralnego oparta na wolnej osobistej decyzji odróżniającej nas od zwierząt.

(…)

Myślę, że omówiliśmy już główne punkty niezgodności między Kursem a chrześcijaństwem z naszego punktu widzenia, i nadszedł teraz czas, by przejść do konkluzji. Pozwól, że podsumuję te różnice w streszczonej formie:

1) Chrześcijaństwo wierzy, że Bóg stworzył ten materialny świat z niczego, co istniało przedtem, że jest on niedoskonały, lecz nadal pozostaje wizerunkiem Boga i jest zasadniczo dobry, a także stanowi teatr naszego moralnego oraz duchowego rozwoju w kierunku osiągnięcia pełnej dojrzałości jako synowie i córki Boga na pielgrzymce ku ostatecznemu szczęśliwemu zjednoczeniu z Bogiem w przeobrażonych lub „chwalebnych” ciałach w Niebie. Kurs wierzy, że ten materialny świat w ogóle nie jest produktem Boga, lecz częścią wyjściowej jaźni Chrystusa, która oderwała się wskutek czegoś w rodzaju snu o oddzieleniu od Boga (nie zaś rzeczywistego oddzielenia) i wytworzyła ten materialny świat jako świat snu lub projekcji myśli przedstawiającej podjętą przez ego próbę ucieczki od Boga. Bóg nie wie nawet o istnieniu tego „świata snu”, gdyż jest on faktycznie nierzeczywisty.

2) Dla chrześcijaństwa Jezus jest jedynym Synem Bożym, Drugą Osobą w Trójcy Jedynego Boga, a zatem posiada tę samą boską naturę, co jego Ojciec, i dobrowolnie przybrał rzeczywiste ciało oraz naturę ludzką, zrodził się z Marii, odbył człowieczą wędrówkę w ciele w tym materialnym świecie, by pokazać nam, jak żyć jako autentyczne dzieci boże, naprawdę umarł na krzyżu, by odpokutować za nasze grzechy, i zmartwychwstał ponownie w rzeczywistym, lecz chwalebnym ciele, by w tej postaci na zawsze przebywać ze swoim Ojcem i Duchem Świętym w Niebie. Kurs wierzy, że Jezus nie jest naprawdę boski w swojej naturze, lecz że stanowi część oryginalnej jaźni Chrystusowej, która usiłowała oderwać się od Boga, by stworzyć zamieszkały przez nas teraz świat snów. Był on jednak pierwszym, który obudził się z tego snu i rozpoznał go jako sen. Teraz jest miłującym nauczycielem i pomaga pozostałym z nas obudzić się również. Nie posiada zatem rzeczywistego ciała, naprawdę nie umarł na krzyżu ani nie zmartwychwstał, zachowując na zawsze rzeczywiste ciało. Wszystko to stanowi jedynie część świata snów powstałego z projekcji myśli ego o byciu oddzielonym od Boga.

3) Zgodnie z chrześcijaństwem, Jezus naprawdę umarł na krzyżu, by odpokutować za ludzkie grzechy, by uświadomić nam zarazem głębię zła w poważnym grzechu, jak i jeszcze większą głębię miłości boskiej, która pragnie nam przebaczyć i przywrócić nas do nawet wyższego zjednoczenia z Bogiem. Zmartwychwstał w rzeczywistym, lecz chwalebnym ciele, by skutecznie dokonać w nas tego przywrócenia do nawet bliższego zjednoczenia z Bogiem niż zanim zgrzeszyliśmy. Z drugiej strony Kurs uczy nas, że Jezus nigdy naprawdę nie umarł na krzyżu; jego „śnione” ciało zostało zaiste powieszone na krzyżu, lecz jedynie pozornie umarło zgodnie z projekcjami myśli tych, którzy życzyli mu tego, by skazano go na śmierć, gdyż chcieli się go w ten sposób pozbyć, a przez to pozbyć się również i Boga. Nie zmartwychwstał zatem naprawdę w rzeczywistym ciele, które nigdy i tak nie było rzeczywiste. Przekaz Ewangelii jest po prostu symbolem pamiętania Jezusa przez jego uczniów.

4) Zgodnie z nauką chrześcijańską Eucharystia jest sakramentem przemiany chleba i wina w rzeczywiste ciało i krew Chrystusa ukryte pod pozorem chleba i wina. Sakrament ów powtarza się nieskończenie podczas mszy katolickiej lub liturgii eucharystycznej dla uczczenia pamięci śmierci Jezusa za nasze grzechy. Kurs nie dopuszcza możliwości żadnej takiej rzeczywistej przemiany chleba i wina w ciało i krew Jezusa, ponieważ on nigdy nie posiadał rzeczywistego ciała. Możemy to więc tylko rozumieć jako czczenie pamięci miłości, jaką Jezusa żywił dla nas.

5) Według Kursu naturą świata snów, w którym teraz żyjemy, jest to, iż nie reprezentuje on autentycznej rzeczywistości, a jedynie projekcję myśli o pozornym oddzieleniu od Boga, z której nasze złudne ego powstało, oraz jego snucie tego snu o materialnym, oddzielonym od Boga świecie jako ucieczce ego przed snem o ścigającej je zemście Boga. Ów świat snów nie został wytworzony przez nasze obecne indywidualne ego, lecz przez jedno, pierwotne ego, które odłamało się w swoim świecie myśli, a następnie progresywnie rozczłonkowało na wiele fragmentów, których doświadczamy dziś jako indywidualnych ludzi. Gdy jednak znajdziemy się już w owym świecie snów, musimy w nim żyć i radzić sobie z nim w sposób moralnie odpowiedzialny oraz pełen miłości i przebaczenia, tak jak uczył nas Jezus, abyśmy mogli przebudzić się ze snu, kiedy tylko ukończymy naszą naukę w tej „sali lekcyjnej”, i ponownie zwrócić się do błogiego zjednoczenia z Bogiem, którego nigdy naprawdę nie utraciliśmy. Chrześcijańscy myśliciele są przeciwni idei, że nigdy naprawdę nie zgrzeszyliśmy ani nie odwróciliśmy się od Boga i że w świecie snów moglibyśmy posiadać konieczną wolną wolę, by podejmować autentyczne decyzje moralne, lub postanowić powrócić do Boga. Lękają się, że ta idea odebrałaby rzeczywistość oraz kluczową istotność moralnemu światu, ponieważ wierzą, że jedynie rzeczywiste osoby mogą podejmować autentyczne decyzje moralne.

ISBN 10:  83-60280-28-2

ISBN 13:  978-83-60280-28-7

EAN:  9788360280287

Informacje dodatkowe

Waga200 g
Wymiary14,5 × 20,5 cm
Autor

Dr Kenneth Wapnick i W. Norris Clarke

Książka

okładka miękka

Objętość

148 stron