Gottfried de Purucker
Mistrzowie i ścieżka
wiedzy tajemnej

39,00 

Czy na świecie żyją dziś ludzie, którzy przekroczyli granice zwykłego człowieczeństwa?

Odpowiedź, jakiej udziela ta książka, jest zaskakująca: tak. W każdej epoce istnieli – i istnieją nadal – ludzie, którzy w ciągu wielu żywotów tak głęboko rozwinęli swoje duchowe i intelektualne zdolności, że stali się czymś więcej niż geniuszami. Nie zostali takimi stworzeni przez żaden boski kaprys – po prostu wyprzedzili resztę ludzkości na drodze ewolucji. Budda, Jezus, Pitagoras, Lao-Tse – to jedni z wielu, których imiona zachowała historia. Za każdym z nich stała ta sama niewidzialna szkoła, której nauki przetrwały do dziś.

Gottfried de Purucker, jeden z najwybitniejszych wykładowców nauk tajemnych, zabiera czytelnika w podróż w samo serce tej tradycji. Kim są ci Wielcy Nauczyciele i jak zdobywają swoją mądrość? Skąd bierze się nieprzerwany łańcuch mistrzów i uczniów, sięgający zamierzchłej przeszłości? Jak wyglądały inicjacje w starożytnych szkołach tajemnych – od egipskich piramid po greckie świątynie misteryjne? I czym naprawdę jest wiedza tajemna, tak często dziś przekręcana i spłycana?

Autor pisze jasno i bez zbędnego mistycyzmu: prawdziwa wiedza duchowa nie jest przywilejem wybrańców ani tajemnicą zazdrośnie strzeżoną przed światem. Jest dziedzictwem całej ludzkości – dostępnym dla każdego, kto szczerze jej szuka i jest gotowy zapłacić za nią cenę własnej przemiany. Książka ta jest zaproszeniem do przebudzenia.

Brak w magazynie

Opis

Cytaty z książki Gottfried de Purucker Mistrzowie i ścieżka wiedzy tajemnej:

Ludzkie serce odczuwa głód piękna. Ludzka dusza łaknie harmonii i spokoju, umysł ludzki nieustannie aspiruje do zrozumienia problemów Wszechświata. Wszystkie te cechy serca, duszy i umysłu są w istocie tożsame i wypływają z tego zadziwiającego duchowego ognia płonącego w najgłębszym centrum każdego człowieka, odzwierciedlającego w ludzkim charakterze ten Boski Płomień, którym jest Duchowy Człowiek; ten płomień będący rdzeniem jego jestestwa.

(…)

Ludzie pragną prawdy, pragną światła, łakną spokoju i szczęścia. Niestety, ten boski głód wciąż pozostaje niezaspokojony! Powodem jest to, że ludzie nie uświadamiają sobie, kim są, czym są w najgłębszym sensie. Ich ludzka świadomość odmawia rozpoznania tego, że płonie w nich boski Ogień Ducha. Mimo to od wieków popycha ich impuls do rozpoznania tego faktu, bo wtedy umysł opromieni cały wielki splendor ducha, napełni go boskim światłem. Ludzka dusza drgnie: w jej największej głębi zapanuje poruszenie, bo oto człowiek rozpozna nie tylko swoje pokrewieństwo – w sensie abstrakcyjnym – lecz również fundamentalną jedność ze Wszechświatem, którego jest dzieckiem, nierozłączną częścią.

(…)

Istnieje światło, które człowiek ma przyjąć, ponieważ we Wszechświecie panuje uporządkowany system, skutek oddziaływania płomiennej inteligencji i kosmicznego współczucia, i wszyscy ci, których serce ponagla do niestrudzonego poszukiwania, do niepoddawania się zniechęceniu, otrzymają to światło.

(…)

Kiedy człowiek rozpozna tę wewnętrzną duchową wielkość, przekona się, że także poza nim panuje wielkość duchowa we wszystkich istotach ludzkich. Poczuje z nimi pokrewieństwo. Ktoś tak duchowo przebudzony zobaczy, że inni ludzie także mogą być wspaniali i wielcy, że ich serca przepełnia, podobnie jak jego własne, wrodzona i instynktowna szlachetność ducha. Innymi słowy, rozpozna, że boskość operuje także w innych istotach ludzkich i że w niektórych jego towarzyszach bije serce w jakimś stopniu świadome swoich duchowych mocy. Ten człowiek zda sobie sprawę, że inni mogą stać wyżej niż on, że ten czy ów osiągnął jedność z tym wewnętrznym płomieniem boskości, z wewnętrznym bogiem, boskim duchem w nas.

(…)

Takie intuicje o obecności żywej boskości w nas wszystkich są niepodważalnym dowodem, że nasze najszlachetniejsze aspiracje są prawdziwe, że znajdują poparcie w faktach, w istocie bowiem na świecie żyją dziś tak głęboko przebudzone serca. Są na tym świecie tacy cudowni ludzie, którzy ewoluowali do punktu, gdzie boski płomień, ich wewnętrzny bóg, pali się jasno, odnajduje pełną ekspresję, jaką umożliwia mu ewolucyjny poziom rozwoju człowieka.

(…)

Tacy Wielcy Ludzie od niepamiętnych czasów nazywani są zgodnie z obyczajem  „zbawcami „ swoich towarzyszy. Zaiste, są duchowymi zbawcami ludzkości, wielkimi, nieprzeciętnymi geniuszami ludzkiego ducha; budzą ludzkie serca magią swych nauk i przykładem własnego życia. Posiadają zdolność objaśniania tajemnic egzystencji dociekliwym umysłom łaknącym prawdy i światła.

(…)

Przyjrzyjcie się historii. Wypatrujcie tych Wielkich Ludzi, jakich wydała ludzka rasa. Oto Gautama Budda, ucieleśnienie mądrości i miłości, albo Jezus Awatar, uosobienie miłości i mądrości. Byli także inni, których imiona nie są być może powszechnie znane. Zgłębiając życie tych ludzkich wcieleń duchowego światła, zaczynamy rozumieć, że intuicja nas nie zwodzi. Jak wszyscy wiemy, ten duchowy i intelektualny gen zrodził i będzie rodził w przyszłości nowych ludzi, których nazwiemy geniuszami, posiadających cudowne zdolności, wielki, bezcenny talent, których dusze połączą się z gwiazdami, czerpać będą prawdę z niebiańskiego płomienia, by następnie wyrazić ją w słowach i naukach. Wiemy o istnieniu tych ludzi, wiemy, że kroniki życia tych genialnych przedstawicieli naszego gatunku zostały zapisane żywym płomieniem w dziejach. Czy kiedykolwiek przyjdzie nam zatrzymać się i powiedzieć, że ludzki geniusz nie sięgnie już wyżej albo że ten przeciętny poziom, jaki osiągnęliśmy, jest zwieńczeniem naszej ewolucji?

(…)

Teozofia naucza, że na tym świecie żyją dziś ludzie wspanialsi nawet od tych geniuszów, o których wspomniałem, tak jak żyli w przeszłości. Są oni nauczycielami i przewodnikami ludzkości. Te Wielkie Istoty tworzą duchowe Bractwo Wielkich Mędrców i Wizjonerów naszego gatunku. Nazywamy ich Teozoficznymi Mahatmami. Są Starszymi Braćmi ludzkości. Ludźmi, nie duchami. Ludźmi, którzy ewoluowali samodzielnym dążeniem, którzy niestrudzenie wędrują naprzód i w górę, osiągając te wzniosłe wyżyny. Nie zostali takimi stworzeni przez jakieś obce, kosmiczne Bóstwo, są ludźmi, którzy stali się tym, kim są, dzięki wewnętrznemu duchowemu rozwojowi, duchowej i intelektualnej tęsknocie, dzięki aspiracji, by stawać się coraz lepszym i większym, szlachetniejszym i wyższym. Nie są tym, kim są, bo wyróżnił ich jakiś bóg czy Los, po prostu wyprzedzili w rozwoju wielką rzeszę ludzką. Oto oni: Pomocnicy, Widzący, Mędrcy. To, czym dysponują, nie jest darem. Wszystko, co posiadają – co jest równoznaczne z tym, kim są – ewoluowali, stali się tym, osiągnęli własnym dążeniem w procesie indywidualnej ewolucji.

(…)

Widzimy więc, kim są ci Mahatmowie: wyewoluowanymi ludźmi, którzy wyprzedzili rzeszę ludzkości na wszystkich etapach dziejowych. Są tymi, którzy posiedli moce i zdolności wewnętrznych bogów, którymi w istocie wszyscy jesteśmy, choć obecnie nie jesteśmy w stanie tego w pełni wyrazić. To wielcy filozofowie, wielcy przywódcy ludzkości, wielcy myśliciele, którzy poruszają serca milionów ludzi, inspirują umysły majestatem i splendorem prawdziwej myśli.

(…)

Pomyślcie tylko, że ludzki intelekt odgaduje drogi gwiazd, zgłębia łono kosmosu, liczy atomy w cząsteczce fizycznej substancji, tworzy filozofie, nauki i religie, które potrafią wstrząsnąć duszami innych ludzi! Zaiste, istoty te są podobne bogom; są kimś więcej niż geniuszami, pali się w nich Boski Płomień.

(…)

Zobaczcie ponownie tę miłość, która wypełnia duchową istotę człowieka, kiedy tylko stwarza jej on miejsce w sobie: miłość, która obejmuje w całości wszystkie rzeczy, przestrzeń Bezkresnego Kosmosu! Jakąż boską cechą jest miłość; jaką ma w sobie boską energię! Pomyślcie o współczuciu, miłosierdziu i naszych instynktownych uczuciach przyjaźni i braterstwa. Pomyślcie o ludziach łaknących pokoju, harmonii!

(…)

Te wszystkie cechy są podobne boskim. To boskie cechy. To pokrewieństwo z jedną lub wieloma tymi wewnętrznymi zdolnościami czyni człowieka wielkim, czyni go geniuszem, zdolnym poruszać serca i umysły swoich współtowarzyszy. Bo kiedy człowiek sprzymierza się z Boskim Płomieniem, ten przenika go do głębi i widzimy, że wyraża się we wszystkim, czym jest ów człowiek. Zapomina on ostatecznie o sobie jako osobowości. Żyje w Bezkresie. Gubi wszelką myśl o tym, co osobowe, trwa w Wieczności. W chwili oświecenia jego świadomość obejmuje kosmiczne przestrzenie i człowiek ów odczuwa wibracje atomów dalekiego Syriusza, wibruje w odpowiedzi na ruchy Gwiazdy Polarnej. Nie jest to tylko poetycka frazeologia, lecz sama prawda.

(…)

Mahatmowie są wysoko wyewoluowanymi ludźmi, kontrolującymi siły Natury dzięki zdolnościom, które zaskarbili sobie samodzielną ewolucją przez wiele, wiele wcieleń w niedawnej i odległej przeszłości. Dziś stali się Panami życia; dawniej byli ludźmi jak ty czy ja. W przyszłości staną się bogami, tak jak każdy z nas, gdy przeznaczenie ludzkiej rasy na tej planecie osiągnie swój najdalszy kres w obecnym kosmicznym okresie ewolucji; bo w każdym z nas mieszka nasz własny wewnętrzny bóg, źródło wszystkiego tego, co jest w nas wielkie; ewolucja zaś tylko wydobywa to, czym człowiek jest i co już ma w sobie albo nad sobą.

(…)

W tych Wielkich Ludziach nie ma nic osobliwego. Są najzdrowszymi na umyśle istotami na ziemi, najłagodniejszymi, najbardziej życzliwymi i współczującymi, najbardziej miłosiernymi braćmi. Cechuje ich najgłębszy spokój, mądrość, siła, czystość, szlachetność i wielkość. Nie wszyscy stoją na tym samym szczeblu drabiny ewolucyjnego postępu. Niektórzy są bardzo wielcy, bardzo zaawansowani, inni trochę mniej. Nieco niżej w hierarchii stoją ich uczniowie, ludzie dążący do tego, by stać się podobni swoim Mistrzom, wyprzedzający przeciętnego człowieka o krok, czy dwa. Jeszcze niżej miejsce mają przeciętni ludzie. Tak więc nasi Mistrzowie Mądrości i Współczucia, Starsi Bracia Ludzkości, po prostu wyprzedzają nas w rozwoju ewolucyjnym. Wszyscy pewnego dnia staniemy się Mistrzami Mądrości i Współczucia. Ci, którzy są nimi dzisiaj, po prostu wyprzedzili całą ludzkość.

(…)

Nieustannie przejawiają oni aktywność na tym świecie. Ich posłańcy pracują w każdej chwili i miejscu. Niezmiennie działają dla dobra, braterstwa i życzliwości pomiędzy ludźmi, zawsze dążą do pokoju, wspierają postęp i postrzeganie jaśniejszego światła, pragną tylko tego, co napełnia ludzkie serca nadzieją i odwagą, a ich umysły inspiracją, miłością i wytchnieniem. Nie jest to jednak wytchnienie równoznaczne z biernością czy zaśnięciem; przeciwnie, wypływa ono z harmonijnego współdziałania wszystkich ludzkich funkcji i zdolności – duchowych, intelektualnych, etycznych, witalnych i fizycznych.

(…)

Czasem budzą ludzi, gdy ci popadli w duchową i intelektualną inercję, bierną satysfakcję z fizycznego komfortu. Odwołują się wówczas do duszy, tego jasnego płomienia, który się w nas pali, zagrzewa nas do wielkich czynów, pobudza wyobraźnię do tworzenia subtelnych i szlachetnych dzieł. Tak, wprowadzają poruszenie, by ludzie się obudzili, usłyszeli ten dobiegający z ich wnętrza głos, wołanie wewnętrznego boga.

(…)

Są naszymi  „Starszymi Braćmi”, bo opiekują się nami jak starszy brat młodszym. Są także naszymi  „Nauczycielami”, bo uczą nas od wieków; instruują nas i przewodzą nam. Są naszymi  „Mistrzami”, bo my jesteśmy ich uczniami. Nie ma znaczenia to, że uczeń nie zawsze rozpoznaje nauczyciela. W sprawach ducha i umysłu te Wielkie Istoty zawsze obierają najlepszą drogę, najskuteczniejszą. Pracują za pośrednictwem innych ludzi, których wybrali spośród wielkiej rzeszy i którzy sami są relatywnie Wielkimi Ludźmi, choć w mniejszym stopniu. To oni zostają uczniami tych Wielkich Istot.

(…)

Starożytne nauki Mądrości, które docierają do nas, współczesnych, z niepamiętnych czasów, są głoszone, nauczane, formułowane i rzucane jak ziarno myśli w umysły ludzi przez tych wielkich Widzących i Mędrców wszystkich czasów. Owi Mędrcy i Widzący są tymi, których chiński filozof Konfucjusz nazywał „Wyższymi Ludźmi”, nadludźmi; a grecki filozof Platon „Ludźmi podobnymi Bogu”. W naszej obecnej, pragmatycznej dobie w Europie nazywalibyśmy ich zapewne  „ludźmi wysoko ewoluowanymi” albo  „nadludźmi”.

(…)

Historia wymienia imiona wielu z nich: Budda, Szankaraczarja, Kriszna, Jezus nazywany Chrystusem, Pitagoras, Empedokles, Platon, Apoloniusz z Tiany, Lao-Tze, Konfucjusz, Zoroaster; podobni im ludzie zamieszkujący w innych krainach pozostawili po sobie tylko imiona, takie jak Quetzalcoatl z Meksyku i Manco Capac z Peru.

(…)

Tworzą oni stowarzyszenie, grupę albo społeczność. W ciągu wieków każde pokolenie przekazywało kolejnym zgromadzoną mądrość i wiedzę od niepamiętnych czasów. Posiadają oni cudowną władzę nad Naturą, ponieważ nauczyli się ją zgłębiać. Pracują wyłącznie z Naturą, z Prawem. To źródło ich wielkości. Żyją w harmonii z rzeczami takimi, jakimi one są, u korzeni wszystkiego. Są Sługami Prawa i w tym tkwi ich moc. Nigdy nie sprzeciwiają się nakazom Natury. Ostrzegają ludzi, o ile ci im na to pozwalają. Ostrzegają nieustannie. Raz po raz wysyłają spośród siebie kogoś, by nauczał ludzi, by niósł im przesłanie mądrości i wiedzę o tajemnicach Natury. Czynią tak od wieków, przestrzegając, nauczając, zachęcając, pocieszając i powtarzając: Sięgajcie wyżej; przyjdźcie do nas.

(…)

Jezus, Budda, Szankaraczarja: wszyscy ci wielcy ludzie byli Posłańcami Loży, wielkiej Białej Loży. Ich nauki można odnaleźć w wielkich religijnych filozofiach świata, a obecnie w teozofii. Ci wielcy Mistrzowie Mądrości kierują naszym Towarzystwem Teozoficznym. Wysłali H. P. Bławatską, jedną z nich, jako Nauczycielkę i Posłankę do świata naszych czasów.

(…)

Światło świętych Mędrców przekazują sobie posłańcy od wieków; niektórych ludzi można odpowiednio przeszkolić w celu przekazywania tego światła w czystości i pełni. Ta sukcesja Nauczycieli bywa często nazywana zgodnie z tradycją grecką Łańcuchem Hermetycznym albo Złotym Łańcuchem. Greccy filozofowie mistycy uważali, że początek dał mu Ojciec Zeus, który przekazał go pierwszemu szlachetnemu i uduchowionemu człowiekowi i tak ostatecznie ta wiedza dotarła także do zwykłych ludzi. Stanowiła ona nauki Misteriów, podczas których była w pełni objaśniana. Była to prawdziwa nauka, ponieważ jasno i wyraźnie prezentowała faktyczny sposób działania Natury. Bardziej lub mniej zniekształcone, przeinaczone kopie tego Hermetycznego Łańcucha Sukcesji Nauczycieli przyjęły z czasem formalne, egzoteryczne sekty, które zachowały fundamentalną ideę sukcesji nauczycieli mocy, zdegradowaną jednak do poziomu zaledwie teorii – tak było na przykład z kościołem chrześcijańskim powołującym się na Sukcesję Apostolską.

(…)

We wszystkich Szkołach Tajemnych starożytności panowała sukcesja nauczycieli. Dziś powiedzielibyśmy, że kolejni Przywódcy następowali jeden po drugim, niosąc ze sobą światło otrzymane z rąk poprzednika. Dopóki ta transmisja światła była rzeczywistością, miała charakter duchowy. Dlatego takie ruchy ożywały, rozkwitały i czyniły wiele dobrego na świecie.

(…)

Co robi Nauczyciel? Wskazuje drogę. Budzi w uczniach uśpione zdolności. Edukuje – zapewne także instruuje, lecz przede wszystkim edukuje – wyławia z ucznia to, co pozwala mu się odwołać do jego wrodzonych zdolności. Instrukcje tylko wypełniają umysł faktami – co jest wystarczająco dobre na swój sposób i w odpowiednim miejscu, ale nie jest prawdziwym zadaniem Nauczyciela. Prawdziwy duchowy Nauczyciel weźmie cię za rękę i zaprowadzi, jeśli okażesz mu zaufanie, do bram świątyni Boskiej Mądrości; to ty jednak, nie on, zapukasz do tych drzwi. Nie uczynisz tego ręką. To pukanie będzie bowiem manifestacją duszy, umysłu i serca, będzie oznajmieniem, że dotarłeś do miejsca, w którym zapragnąłeś więcej światła, a twój Nauczyciel to usłyszy.

(…)

Ewolucja ludzkości przypominać będzie wznoszący się przez jakiś czas łuk, póki nie osiągnie szczytowego punktu mocy i zdolności; następnie powoli zacznie opadać, a zdolności słabnąć, aż osiągnięty zostanie punkt najniższy. Wtedy pojawi się nowa Wielka Istota i poprowadzi ludzi w górę podobnym łukiem. Każda kolejna runda dotrze nieco wyżej niż poprzednia.

(…)

Ta teozoficzna nauka o przewodnikach, liderach, przychodzących do ludzi regularnie, jest jedną z najpiękniejszych i najbardziej kojących doktryn teozoficznych. Treść przesłania każdego z tych wielkich Mędrców i Widzących niezmiennie odwołuje się do jednostki, by przebudziła się z duchowego i intelektualnego snu, by połączyła się ze swoim wewnętrznym bogiem.

ISBN 13: 978-83-68363-42-5
EAN: 9788368363425

Informacje dodatkowe

Waga200 g
Wymiary14,5 × 20,5 cm
Autor

Gottfried de Purucker

Książka

okładka miękka

Objętość

70 stron