James Ingall Wedgwood
Koncentracja,
medytacja,
kontemplacja

44,00 

Medytacja jest jednym z tematów, co do których istnieje bardzo wiele nieporozumień. Dzieło to prezentuje metody poprawnej medytacji wiodącej do zrozumienia swojej najgłębszej istoty. Przygotowaniem do medytacji jest koncentracja, a książka opisuje ze szczegółami jak uczyć się jej w sposób bezpieczny, jak zapanować nad błądzącym umysłem, jak wyeliminować wszelkie zmartwienia, czy jak całkowicie wyłączyć proces myślowy, by po raz pierwszy w życiu doświadczyć wolności od kieratu własnych myśli i emocji.

SKU: 1013943 Kategoria:

Opis

Celem medytacji może być wiele dążeń – nabywanie i wzmacnianie odpowiednich cech charakteru, rozszerzanie świadomości, osiąganie jedności z Mistrzem, czy ze Źródłem Wszechrzeczy. Autor zaczyna od aspektów przyziemnych – jak powinno się oddychać, jaką przyjąć posturę, w jakich godzinach najlepiej medytować. Dzieło zawiera przykłady dla różnych sposobów medytacji, np., nad oddechem, współczuciem czy Jednością. Kolejnym krokiem czy rozszerzeniem medytacji jest kontemplacja.

James Ingall Wedgwood pisze w Koncentracja medytacja kontemplacja: „Student, który wytrwa w swoich wysiłkach i zacznie wkraczać w cuda i piękno wielkich koncepcji, które będzie rozważał, stopniowo będzie osiągał coraz więcej duchowych doświadczeń stanowiących pomost nad przepaścią pomiędzy człowiekiem wiedzy a człowiekiem mądrości. Zdobędzie również świadomość wewnętrznego pokoju i egzaltacji duszy. Albowiem medytacja harmonizuje ciała, przez które się wyrażamy, umożliwiając, by światło ducha błyszczało w dół i rozświetlało ciemne zakamarki świadomości na jawie.”

Cytaty z ksiązki:

Medytacja polega na usiłowaniu wprowadzenia do świadomości na jawie, to znaczy do umysłu w jego normalnym stanie aktywności, pewnego uświadomienia sobie nadświadomości, stworzenia przy pomocy siły dążenia kanału, przez który wpływ boskiej lub duchowej zasady – człowieka prawdziwego – będzie mógł opromienić niższą osobowość. Jest to sięganie umysłem i uczuciami do ideału i otwieranie drzwi uwięzionej niższej świadomości na wpływ owego ideału. „Medytacja” – mówi H. P. Bławatska – „jest niewyrażalną tęsknotą człowieka wewnętrznego za Nieskończonym”.

Wybrany ideał może być abstrakcyjny – może to być cnota, taka jak współczucie lub sprawiedliwość; może to być myśl o wewnętrznym świetle, o Boskiej esencji, która jest najbardziej wewnętrzną rzeczywistością natury człowieka; może to być nawet rozpoznawane tylko jako mgliste i niewyraźne przeczucie tego, co w nas najwyższe. Ideał może też być uosabiany jako mistrz, Boski nauczyciel – może być postrzegany jako ucieleśniony w kimkolwiek, kogo w jakikolwiek sposób uznajemy za godnego naszego szacunku i podziwu. W związku z tym temat i rodzaj medytacji będzie się bardzo różnił w zależności od temperamentu i „promienia” danej osoby. Ale we wszystkich przypadkach jest to zasadniczo wznoszeniem się duszy ku jej Boskiemu źródłu, pragnieniem spersonalizowanego „ja”, by stać się jednym z Uniwersalną Jaźnią.

(…)

Pierwsze kroki w medytacji polegają na kultywowaniu myśli, aż stanie się ona nawykowa, że ciało fizyczne jest narzędziem ducha.

Ci, którzy dopiero co zapoznali się z myślą teozoficzną, mają z początku trudności z odwróceniem swojego punktu widzenia; dusza i duch są dla nich nierealne. Subtelne płaszczyzny i ciała, o których mówią pisarze teozoficzni, starając się przekazać w sposób jasny i ścisły pewne tajemnice istoty człowieka, zapamiętywane są w kategoriach podręcznikowego schematu, a każda nazwa jest przywoływana wysiłkiem pamięci. Ciało fizyczne jest w tym stadium jedyną namacalną rzeczywistością, a to, co ponadfizyczne, jest niewyraźne i nieokreślone, stanowi jedynie intelektualne wyobrażenie. Ale stopniowo i wręcz niezauważalnie to uczucie zanika; uczucie uświadomienia sobie tego, co ponadfizyczne, zaczyna działać w fizycznym mózgu i ożywiać to, co wcześniej było jedynie intelektualną koncepcją.

(…)

Zainteresowanie i studiowanie płaszczyzny astralnej i ciała astralnego stopniowo budzi ucznia na tej płaszczyźnie podczas fizycznego snu. Pobudzenie wyższych ciał do większej aktywności jest również wspomagane przez przebywanie w aurze ponadfizycznie rozwiniętych ludzi (czyli mistrzów, przyp. tłum.). Naturalnym rezultatem tego rozszerzenia wewnętrznej natury jest modyfikacja świadomości na jawie; wiedza wyższego człowieka przenika powoli do fizycznego mózgu, a uczeń odkrywa, że jego spojrzenie na życie ulega wielkiej zmianie. Rozszerzenie świadomości staje się zauważalne, otwierają się przed nim nowe horyzonty myśli i uczuć.

(…)

Obecnie ów proces ekspansji i przebudzenia może zostać w materii przyspieszony. „Pomóż naturze” – mówi Głos ciszy (książka ta została opublikowana przez wydawcę niniejszego dzieła, przyp. tłum.) – „i pracuj z nią, a natura uzna cię za jednego ze swoich twórców i złoży ci pokłon”. Nowoczesny pisarz naukowiec powtórzył tę samą prawdę słowami „Naturę zdobywa się przez posłuszeństwo”; musimy jedynie zrozumieć prawa natury, a wtedy, właściwie dobrane i zastosowane, staną się one naszymi posłusznymi sługami. To, co odbywa się powoli i stopniowo przy zwykłym biegu ewolucji, może zostać celowo przyspieszone przez inteligentny i dobrze ukierunkowany wysiłek. Dlatego pierwsze ćwiczenia ucznia w medytacji mogą mieć na celu świadome rozpoznanie wyższego człowieka.

(…)

Medytacja jest często dzielona na trzy etapy: koncentrację, medytację i kontemplację. Z drugiej strony początkujący powinien pamiętać, że medytacja jest nauką na całe życie, więc nie może się spodziewać, że osiągnie etap czystej kontemplacji w swoich wczesnych wysiłkach.

Koncentracja polega na skupieniu umysłu na jednej idei i utrzymaniu jej w tym stanie. Patańdżali, autor klasycznych aforyzmów hinduskiej jogi, definiuje jogę jako umiejętność „powstrzymywania modyfikacji zasady myślowej”. Definicja ta ma zastosowanie do koncentracji, choć Patańdżali prawdopodobnie idzie dalej w swojej myśli i obejmuje zaprzestanie tworzenia obrazów przez umysł i wszystkich konkretnych przejawów myśli, w ten sposób przechodząc praktycznie poza etap zwykłej koncentracji do kontemplacji.

Aby być w stanie skoncentrować się, konieczne jest, aby zyskać kontrolę nad umysłem i nauczyć się przez stopniową praktykę, jak zawężać zakres jego działalności, aż stanie się on jednopunktowy. Wybierany jest jakiś pomysł lub obiekt, na którym należy się skupić, a początkowym krokiem jest wyłączenie wszystkiego innego z umysłu, wykluczenie z niego strumienia myśli obcych tematowi, które tańczą przed umysłem jak migoczące obrazy kinematografu. Prawdą jest, że duża część praktyki ucznia musi w początkowych stadiach przybierać formę powtarzającego się wyłączania myśli; i wyznaczenie sobie tego celu jest doskonałym treningiem. Ale jest inny i o wiele doskonalszy sposób osiągania koncentracji; polega on na takim zainteresowaniu i zaabsorbowaniu wybranym tematem, że wszystkie inne myśli zostają de facto wyłączone z umysłu. Nieustannie robimy to w naszym codziennym życiu, nieświadomie i na skutek siły przyzwyczajenia. Pisanie listu, sumowanie rachunków, podejmowanie ważnych decyzji, rozmyślanie nad trudnymi problemami – wszystkie te rzeczy tak pochłaniają umysł, że wywołują stan mniej lub bardziej wytężonej koncentracji. Uczeń musi nauczyć się osiągać to na własne życzenie, a najlepiej uda mu się to poprzez kultywowanie praktyki i nawyk obserwowania i zwracania uwagi na zewnętrzne obiekty.

(…)

Omówiwszy koncentrację, możemy następnie przejść do kolejnego działu naszych rozważań, a mianowicie do medytacji. Medytacja jest sztuką rozważania danego przedmiotu lub obracania nim w umyśle w odniesieniu do jego różnych zachowań i związków. Właściwie medytacja nie jest stanem skupienia umysłu na jednym punkcie, który omówiliśmy powyżej, raczej wykracza ponad stan porównawczej koncentracji, wykluczającej z umysłu wszelkie idee niezwiązane z przedmiotem rozważań. Jednakowoż sprawne władanie koncentracją będzie potrzebne bez znaczenia, jaki rodzaj medytacji wybierzemy. Nie zajmujmy się dłużej definicjami medytacji, lecz przejdźmy od razu do pewnych schematów praktyki, które zilustrują jej naturę i metody wyraźniej niż rozprawy teoretyczne. Wspomniałem wcześniej kwestię współczucia, które można wykorzystać jako przedmiot medytacji.

(…)

Dla początkujących usiłowanie wykonywania wspomnianych medytacji wyda się z początku prawdopodobniej czymś więcej niż tylko ćwiczeniami intelektualnymi. Będą one bardziej lub mniej interesujące w zależności od temperamentu i zdolności wzbudzania pewnego poziomu uczuć. Jednak jeżeli student wytrwa w swoich wysiłkach i zacznie wkraczać w cuda i piękno wielkich koncepcji, które będzie rozważał, stopniowo będzie on osiągał coraz więcej duchowych doświadczeń stanowiących pomost nad przepaścią pomiędzy człowiekiem wiedzy a człowiekiem mądrości. Zdobędzie również pewnego stopnia świadomość owego wewnętrznego pokoju i egzaltacji duszy, o których mówi św. Alphonsus de Liguori opisując medytację jako „błogosławione palenisko, w którym dusze rozpalane są Boską miłością”. Albowiem medytacja harmonizuje ciała, przez które się wyrażamy, których używamy, umożliwiając, by światło ducha błyszczało w dół i rozświetlało ciemne zakamarki świadomości na jawie. Ucisza ono zawieruchy panujące w naszych osobowościach – umysł, emocje, niespokojną działalność mózgu – a przy pomocy synchronicznych wibracji niższych ciał umożliwia ego (wyższemu ja) wpływanie na osobowość. A gdy student w taki sposób będzie zbierał coraz więcej duchowych doświadczeń, odkryje nowe pokłady świadomości stopniowo otwierające się wewnątrz niego. Skupiony na dążeniu do swojego ideału, stanie się wkrótce świadomy wpływu owego ideału promieniejącego na niego z góry, a gdy poczyni w desperacji wysiłek sięgnięcia do obiektu swego oddania, przez jeden krótki moment same bramy niebios zostaną otwarte i stanie się wtenczas jednością ze swoim ideałem oraz przepełniony zostanie chwałą własnego zrozumienia. Oto etapy kontemplacji i jedności. Pierwszy jest sięganiem wzwyż, gdy te bardziej formalne postaci jego umysłu ulegają transcendencji, drugi jest osiągnięciem stanu ekstazy ducha, gdy odpadają ograniczenia osobowości, a wszelki cień separacji znika w doskonałej jedności pomiędzy obiektem a poszukującym. Bezcelowe jest dalsze usiłowanie opisywania takich doświadczeń, bo czyż nie znajdują się one poza zasięgiem jakiejkolwiek formy wyrazu? Słowa mogą jedynie służyć jako znaki wskazujące drogę do tego, co jest niewysłowienie pełne chwały, aby pielgrzym wiedział, dokąd kierować swoje kroki.

(…)

Medytacje przedstawione powyżej będą służyły początkującemu jako dobra praca przygotowawcza, a jeżeli będą sumiennie wykonywane, wydadzą dobre rezultaty. Ich konkretna wartość uzależniona będzie oczywiście od jednostki. Jednakże rozwój wewnętrznego życia duchowego doświadczenia może zostać przyspieszony poprzez skorzystanie z pewnej sposobności będącej przywilejem teozofa. Każdy żarliwy student nie będzie długo członkiem Towarzystwa Teozoficznego, zanim nie uświadomi sobie, że podstawą całego naszego duchowego gmachu jest koncepcja mistrzów oraz tego, że ich moc jest esencją siły napędowej Towarzystwa. Mówi się, że Towarzystwo zostało powołane przez braci Wielkiej Białej Loży, by stać się w pewnym specjalnym sensie ich instrumentem działania w świecie. Jeżeli jest to prawdą, to sposobności, które otwierają się przed teozofem, są w rzeczy samej transcendentalnie cudowne. Każdy początkujący musi sobie samemu udowodnić ten wspaniały fakt, tak jak udowodnili go sobie przed nim inni.

(…)

Medytacja nad jakąś cnotą sprawia, że człowiek stopniowo wchodzi w posiadanie owej cnoty. Chodzi tu o rozmyślne układanie ciał w taki sposób, aby wibrowały one w reakcji na myśli dotyczące danej cnoty, oraz ustanawianie nawyku pojawienia się takiej reakcji, ponieważ wraz z każdym powtórzeniem myśli powrót reakcji staje się coraz łatwiejszy. W końcu w hinduistycznych świętych księgach napisane zostało: „O czym człowiek myśli, tym się staje; dlatego myśl o wieczności”. Szczególnie należy tutaj wykorzystywać zdolność umysłu do tworzenia obrazów i równolegle dokładać usilnych starań przy praktykowaniu pożądanej cnoty. Jeżeli studentowi brak odwagi, powinien wyobrażać sobie sytuację, w której musi ją przejawiać i poprowadzić scenę do walecznego zakończenia. A gdy w codziennym życiu pojawią się okazje do odważnego zachowania, myśl o odwadze będzie coraz łatwiej dostępna, a wysiłki włożone w praktykę medytacji będą w stanie naprawiać pierwotną słabość.

Dobrze jest przyjmować różne cnoty jako przedmiot medytacji i przy pomocy ćwiczeń umysłu i mocy wyobraźni ćwiczyć w siebie w umiejętność odczuwania ich wedle własnej woli.

(…)

Student teozofii powinien zawsze pamiętać, że we wszelkiej pracy, jakiej się podejmuje, najważniejsza jest właściwa motywacja i że tylko dzięki bezinteresownym intencjom i szczeremu pragnieniu przyniesienia pożytku ludzkości można dosięgnąć mistrzów. Nie jest konieczne, aby intensywna miłość do ludzkości jako całości zagościła w aspirancie na wczesnych etapach; możemy bezpiecznie założyć, że wystarczy, jeśli będzie on dążył do osiągnięcia bezinteresownych działań na rzecz tych, którzy znajdują się w jego najbliższym otoczeniu, ponieważ w miarę postępów nieuchronnie będzie stawał się coraz bardziej wrażliwy na wołania cierpiącej ludzkości w jej zbiorowym aspekcie.

Jednak dobrze jest, aby teozof, który budzi się do pewnego uświadomienia sobie życia duchowego, zrozumiał, że medytacja i służba wzajemnie się uzupełniają i że najlepsze rezultaty przyniesie ich połączenie. Nie jesteśmy w Towarzystwie Teozoficznym tylko dla tego, co możemy z niego pozyskać; jesteśmy jego członkami, ponieważ nauki Odwiecznej Mądrości zapadły głęboko w nasze serca i kształtują nasze życie na nowo. Cechą duchowego człowieka jest dawanie innym darmo, a nie żądanie dla siebie; tylko w tym można znaleźć prawdziwe szczęście. Dlatego nasza postawa wobec Towarzystwa powinna mieć charakter ciągłego pytania: Co mogę zrobić, aby pomóc?

(…)

Niewiele rzeczy bardziej obciąża siły ucznia, który zaczyna ćwiczyć swój umysł, niż koncentracja. We wczesnych stadiach ewolucji i aktywności umysłu postęp zależy od jego szybkich ruchów, od jego czujności, gotowości do otrzymywania bodźców doznanie za doznaniem, szybkiego przenoszenia uwagi z jednej rzeczy na drugą. Wszechstronność jest na tym etapie najcenniejszą cechą, a ciągłe kierowanie uwagi na zewnątrz jest niezbędne dla postępu. Gdy umysł zbiera materiały do przemyśleń, skrajna ruchliwość jest zaletą, i przez wiele, wiele wcieleń umysł rozwija się dzięki takiej ruchliwości, a zwiększa ją przez ćwiczenie. Zatrzymanie tego nawyku rozbiegania we wszystkich kierunkach i narzucenie stałej uwagi na jeden punkt – taka zmiana naturalnie przynosi szok i wstrząs, a umysł pogrąża się w dzikim pędzie, jak nieujarzmiony koń, który poczuje bat.

(…)

Powszechną bolączką tych, którzy zaczynają praktykować koncentrację, jest to, że sama próba koncentracji powoduje zwiększenie niepokoju umysłu. Do pewnego stopnia jest to prawda, ponieważ prawo akcji i reakcji działa tu tak samo jak wszędzie indziej, a nacisk wywierany na umysł powoduje odpowiednią reakcję. Jednak po bliższym zbadaniu okazuje się, że ów wzmożony niepokój jest w dużej mierze iluzoryczny. Odczucie wzmożonego niepokoju wynika przede wszystkim z nagłego przeciwstawienia się ego, pragnącego stałości, a normalnym stanem umysłu jest aktywność. Ego przez wiele żywotów było prowadzone przez umysł wykonujący wszystkie swoje szybkie ruchy, tak jak człowiek stojący na powierzchni ziemi jest niesiony w przestrzeni kosmicznej przez wirujący glob. Nie jest on jednak świadomy żadnego ruchu; nie wie, że świat się przemieszcza, ponieważ jest jego częścią i porusza się wraz z nim. Gdyby był w stanie oderwać się od ziemi i zatrzymać swój własny ruch bez bycia rozerwanym na kawałki, dopiero wtedy uświadomiłby sobie, że ziemia porusza się z wielką prędkością.

(…)

Można powiedzieć, że medytacja została już wyjaśniona, ponieważ jest to tylko trwała postawa skoncentrowanego umysłu wobec obiektu oddania czy problemu, który wymaga iluminacji, tak, aby mógł on przedostać się do przestrzeni intelektu. Stosuje się ją względem wszystkiego, co w życiu wymaga uświadomienia i przyswojenia.

Medytacji nie da się skutecznie wykonywać, dopóki koncentracja nie zostanie, przynajmniej częściowo, opanowana. Koncentracja nie jest bowiem celem, lecz środkiem do celu; przekształca umysł w instrument, który może być używany zgodnie z wolą właściciela. Gdy skupiony umysł jest stale kierowany na jakikolwiek obiekt z zamiarem przebicia zasłony, dotarcia do życia i doprowadzenia tego życia do jedności z życiem, do którego ono należy – wtedy praktykuje się medytację. Koncentrację można uznać za kształtowanie organu, a medytację za korzystanie z niego. Umysł staje się jednopunktowy; jest on wtedy kierowany na dowolny przedmiot, którego poznanie jest pożądane, i stale na nim przebywa.

Każdy, kto decyduje się prowadzić życie duchowe, musi codziennie poświęcać trochę czasu na medytację. Nie da się podtrzymać życia fizycznego bez jedzenia, tak jak duchowego bez medytacji. Ci, którzy nie potrafią wygospodarować pół godziny dziennie, podczas której świat może zostać odsunięty, aby umysł mógł otrzymać prądy życia z płaszczyzn duchowych, nie mogą prowadzić życia duchowego.

Tylko skoncentrowanemu, stabilnemu, odciętemu od świata umysłowi może objawić się Boskość. Bóg objawia się we wszechświecie w nieskończonych formach, jednak w ludzkim sercu objawia się temu, który jest fragmentem Jego samego. W tej ciszy napływa do duszy pokój, siła i moc, a człowiek medytujący jest zawsze najbardziej efektywnym człowiekiem na świecie.

(…)

Wiele siły można zyskać, ucząc się zarówno myślenia, jak i zaprzestania myślenia na własne żądanie. Gdy myślimy, powinniśmy włożyć cały nasz umysł w daną myśl i myśleć najlepiej, jak potrafimy. Jednak kiedy praca myśli się kończy, należy ją całkowicie porzucić, nie pozwalając, by dryfowała dalej, wkraczając do umysłu i opuszczając go jak łódź uderzająca o skałę. Człowiek nie pozostawia maszyny w ruchu, gdy ta nie wykonuje pracy, co niepotrzebnie zużywałoby mechanizm. Lecz bezcennej maszynerii umysłu pozwala się wiecznie obracać bez celu, zużywając ją bez pożytecznego efektu. Nauczyć się przestać myśleć, pozwolić umysłowi odpocząć, to nabytek o największej wartości. Tak jak zmęczone kończyny rozkoszują się, gdy zostają rozciągnięte w spoczynku, tak zmęczony umysł może znaleźć ukojenie w całkowitym wytchnieniu. Ciągłe myślenie powoduje nieustanne wibracje; a one oznaczają nieprzerwane marnotrawstwo. Z bezużytecznego wydatkowania energii rodzi się wyczerpanie i przedwczesny rozkład, a człowiek może zachowywać ciało umysłowe i mózg na dłużej, ucząc się zaprzestawania myślenia, gdy myśl nie jest kierowana na użyteczny cel.

Prawdą jest, że „zaprzestanie myślenia” nie jest bynajmniej łatwym osiągnięciem. Być może jest to nawet trudniejsze niż samo myślenie. Musi być praktykowane przez bardzo krótkie okresy, aż nawyk się utrwali, ponieważ oznacza to na początku wydatkowanie siły na utrzymanie umysłu w bezruchu.

(…)

Wszystkie nasze kłopoty wynikają z myślenia o sobie jako o oddzielnych jednostkach, a następnie od obracania się wokół naszej własnej osi mentalnej, myślenia wyłącznie o naszych osobistych interesach, celach, radościach i smutkach. Niektórzy postępują tak w odniesieniu do niższych rzeczy w życiu i to oni są najbardziej niezadowoleni ze wszystkich, wiecznie niespokojnie podkradając z ogólnego zasobu dobra materialne i gromadząc bezużyteczne „skarby”. Inni stale poszukują własnego postępu w wyższym życiu, są dobrymi i uczciwymi ludźmi, lecz są wiecznie niezadowoleni i niespokojni. Rozmyślają oni nieustannie i analizują siebie: „Czy robię postępy, czy wiem więcej niż w zeszłym roku?” itp., zabiegając o ciągłe zapewnienia o postępie. Ich myśli koncentrują się na ich własnym wewnętrznym zysku.

Spokoju nie można znaleźć w ciągłym poszukiwaniu zadowolenia dla oddzielonego „ja”, nawet jeśli jest ono wyższego rodzaju. Znajduje się go w wyrzeczeniu się odrębnego „ja”, w opieraniu się na jaźni, która jest jednością, która przejawia się na każdym etapie ewolucji, a na naszym etapie tak samo jak na każdym innym, i jest ona z wszystkiego zadowolona.

(…)

Pragnienie duchowego postępu ma wielką wartość tak długo, jak długo niższe pragnienia oplatają i krępują aspiranta; zyskuje on siłę, by uwolnić się od nich dzięki namiętnej tęsknocie za duchowym wzrostem; ale nie daje to i nie może dać szczęścia, które można odnaleźć tylko wtedy, gdy oddzielone „ja” zostanie odrzucone, a wielkie „ja” rozpoznane jako to, dla którego i ze względu na które żyjemy na świecie. Nawet w zwykłym życiu najszczęśliwsi są ludzie bezinteresowni – ci, którzy pracują, by uszczęśliwić innych, i zapominają o sobie. Niezadowoleni ludzie to ci, którzy ciągle szukają szczęścia dla siebie.

ISBN 13: 978-83-66388-38-3
EAN: 9788366388383

Informacje dodatkowe

Waga250 g
Wymiary14,5 × 20,5 cm
Autor

James Ingall Wedgwood

Książka

okładka miękka

Objętość

120 stron