William Walker Atkinson
Filozofia Jogi
i nauki tajemne Wschodu

39,00 

Autor jasno, zwięźle, z precyzją i przenikliwością zachodniego Mistrza przedstawia filozofię Jogi i nauki tajemne Wschodu, posługując się terminami utartymi na Zachodzie, unikając sanskryckich nazw, by ułatwić czytelnikowi ich zrozumienie.


Filozofia joginów i cała nauka Adeptów wiedzy tajemnej – bez względu na to do jakiej rasy przynależą i jakąkolwiek wyznawali wiarę – poucza, że człowiek jest odpowiedzialną istotą, która sama wytwarza warunki swego życia, sama sprowadza na siebie karę i nagrodę, jako naturalną konsekwencję swych myśli i czynów. Nauki te twierdzą dalej, że człowiek nie może się uchylać od tego, co jest dla niego dobrem – i choćby upadał sto razy, w każdym przypadku, stale i bez przerw podąża naprzód, by ostatecznie pokonać swoją materialną, obarczoną cierpieniem naturę.

SKU: 98 Kategoria:

Opis

Możemy tu znaleźć wyjaśnienie tego, jak nasze niższe pożądania i namiętności umiejscawiają nas i otaczają takim środowiskiem, które nas zmusza do stałego ich przeżywania do czasu, gdy nasza dusza je ze zgrozą rozpozna i skieruje się wzwyż ku Jedynemu, prawdziwemu Celowi. To, co Wyższe zawsze jest bowiem z nami i się o nas troszczy, stara się okazać nam pomoc i podtrzymuje nas – w końcu to za pomocą Ducha wchodzimy w kontakt ze Źródłem wszelkiego Życia i Siły.

Cytaty z ksiązki:

W Europie, na Zachodzie i na Wschodzie oraz w Indiach rozwijała się nauka psychologii niezależnie jedna od drugiej, bez żadnych punktów stycznych. Jakiej krzywdy w tym zakresie doznała psychologia Zachodu zrozumiemy choćby z pobieżnego przyjrzenia się wynikom, do jakich doszła na Wschodzie ta właśnie nauka występująca tam pod nazwą jogi. Doszła ona tak wysoko, że wyniki jej wytworzyły osobny dział: nauki tajemnej, a teorie, u nas wchodzące w zakres metafizyki, tam są twierdzeniami wyprowadzonymi z doświadczenia. Z nich to filozofia jogi wywodzi i naucza o stosunku człowieka do innych ludzi i do wszechświata. Naucza i daje wskazówki praktyczne. Niniejszy, pobieżny i przystępnie napisany wykład podstawowych zasad światopoglądu Jogów hinduskich pozwoli czytelnikowi osiągnąć pewne wyobrażenie o głębi nauk Wschodu.

(…)

Zwracamy się do naszych czytelników z uczuciem niezwykłym. Widzimy, jak oni sami być może nie widzą, że dla wielu z nich nasze myśli będą jak ziarna rzucone na żyzną ziemię. W odpowiednim czasie z owych myśli wyłonią się kiełki, które stopniowo przebijać będą sobie drogę ku słonecznemu światłu świadomości i wydadzą liście, kwiaty i owoce.
Wiele z prawd, wyłożonych tutaj, nie od razu znajdzie u was uznanie, ale z biegiem czasu przekonacie się o słuszności przekazywanych tu twierdzeń, a wówczas i dla was przybiorą one charakter prawdy.
Będę z wami mówił tak, jakbyśmy stali przed sobą. Jestem przekonany, iż nić sympatii między nami będzie wkrótce tak mocna i rzeczywista, że w miarę tego, jak będziecie czytali moje słowa, odczuwać będziecie moją obecność tak żywo, jakbym naocznie znajdował się przed wami. Duchem będę z wami, a zgodnie z naszą nauką, uczeń znajdujący się w harmonijnej sympatii z nauczycielem istotnie wchodzi w łączność psychiczną ze swym mistrzem – i w ten sposób stara się pochwycić “ducha” nauk, które mu się wykłada – a z myśli swego nauczyciela stara się wyciągnąć korzyść w takim stopniu, jaki niedostępny jest temu, który czyta jedynie zimne litery drukowanego tekstu. Zjednoczeni w harmonijną całość, będziemy pracowali razem dla wspólnego celu doskonalenia, rozszerzania, rozwoju i rozkwitu ducha.
Będziemy naśladowali system wykładów uprawiany bardziej na Wschodzie niż na Zachodzie. Na Wschodzie nauczyciel nie zatrzymuje się w swym wykładzie, by przytaczać “dowody” na każde ze swoich twierdzeń. Nie wypisuje dowodów swoich prawd duchowych na czarnej tablicy szkolnej; nie daje argumentów i nie wywołuje dyskusji po stronie uczniów. Przeciwnie, jego wykład jest dogmatyczny; prawdy swe wypowiada on tak, jak je słyszał – i nie zastanawia się nad tym, czy wszyscy się z nim zgadzają. Nie troszczy się o to, czy wszyscy przyjęli jego twierdzenia jako prawdę; przekonany jest bowiem, że ci, którzy są gotowi do przyjęcia prawdy przezeń wykładanej, używając formy jasnowidzenia, uznają jej oczywistość. Co się tyczy innych, nie przygotowanych, żadne dowody im nie pomogą. Gdy ludzka dusza gotowa jest na przyjęcie duchowej prawdy – i gdy prawda ta lub jej część wypowiedziana zostaje w obecności człowieka lub przedstawiona zostaje jego uwadze na piśmie – ów drogą uświadomienia intuicyjnego poznaje tę prawdę i przyswaja ją sobie. Nauczyciele wschodni wiedzą, że ich nauczanie to tylko zasiew i że z każdej myśli uchwyconej przez ucznia po pewnym czasie na polu jego świadomości wyrośnie sto nowych myśli.
Nie chcemy przez to powiedzieć, że nauczyciele wschodni pragną, aby ich uczniowie ślepo przyjmowali wykładane przez nich prawdy. Przeciwnie, uczą oni swych uczniów, aby przyjmowali za prawdę tylko to, czego oni mogą dowieść sami sobie, gdyż nie może człowiekowi okazać się prawdą nic, czego on sam nie jest w stanie dowieść sobie poprzez własne doświadczenie. Jednak uczniowi powiada się, że zanim będzie on w stanie dowieść sobie wiele z tego, co mu się przekazuje, musi wcześniej wznieść się w mocy i rozwoju. Nauczyciel jedynie prosi ucznia, by czuł do niego zaufanie, jako do tego, który wskazuje drogę i mówi do ucznia: “Oto jest droga, idź nią – na niej znajdziesz wszystko to, o czym ci mówiłem; weź, zważ, wymierz, zbadaj doświadczeniem i poznaj dla siebie samego. Kiedy przejdziesz część tej drogi, poznasz tyle, ile poznałem ja albo inna dusza, doszedłszy do tego samego miejsca drogi, lecz aby dojść do tego miejsca, musisz przyjąć twierdzenia wypowiedziane przez tych, którzy już tę drogę pokonali przed tobą, albo porzuć całą tę sprawę. Nie przyjmuj nic ostatecznie, dopóki sam sobie tego nie dowiedziesz; ale, jeśli masz rozsądek, korzystaj z rady i doświadczenia ludzi, którzy przed tobą przeszli tę drogę. Każdy człowiek powinien uczyć się drogą doświadczenia osobistego, ale, mimo to, niektórzy mogą służyć innym za przewodników. Na każdym miejscu tej drogi zobaczycie, że ci, którym udało się przejść nią wcześniej pozostawili znaki i drogowskazy dla przechodzących później. Nie żądam ślepej wiary, tylko zaufania aż do chwili, gdy staniesz się zdolny sam sobie dowieść prawd, które przelałem na ciebie, tak jak we mnie przelali je moi poprzednicy”.
Prosimy czytelników o cierpliwość. Niejedno, co z początku wyda się ciemne, w miarę postępu naprzód bardzo się rozjaśni.

(…)

Człowiek jest istotą bardziej złożoną, niż się zwykle sądzi. Ma on nie tylko ciało i duszę, ale jeszcze i ducha, który posiada duszę; ta zaś objawia się w kilku postaciach ciał subtelnych. Ciała subtelne bywają różnej gęstości, ciało fizyczne zaś to najniższa forma przejawu człowieka. Różne ciała subtelne przejawiają się na rozmaitych “płaszczyznach”, jak na “płaszczyźnie fizycznej”, “astralnej” itd. Wszystko to zostanie w dalszej części wytłumaczone.
Rzeczywiste “Ja” jest duchem czystym – Iskrą Ognia Bożego. Duch ten jest zamknięty, jak gdyby, w kilku powłokach, które utrudniają mu całkowitą i swobodną ekspresję. W miarę tego, jak człowiek wzrasta w swym rozwoju – świadomość jego przechodzi z niższych płaszczyzn na wyższe – coraz bardziej wyraża on swą wysoką naturę. Duch zawiera w sobie możliwości – i w miarę tego, jak człowiek się rozwija, budzą się w nim nowe siły, występują weń nowe cechy.
Filozofia jogów uczy, że człowiek składa się z siedmiu pierwiastków. Najwłaściwiej jest pojmować człowieka w ten sposób, że jego prawdziwa “Jaźń” to duch, a niższe pierwiastki to jedynie przejawy ducha w sferach niższych. Człowiek może się przejawiać na siedmiu płaszczyznach, choć dla większości ludzi naszych czasów wyższe płaszczyzny są niedostępne. Bądź co bądź każdy człowiek, choćby najmniej rozwinięty, posiada w sobie potencjalnie wszystkie siedem pierwiastków. Pierwszych pięć płaszczyzn przeszło wielu, do szóstej płaszczyzny dosięgło niewielu, do siódmej praktycznie nie dotarł nikt należący do ludzkiej rasy.

SIEDEM PIERWIASTKÓW CZŁOWIEKA

Siedem pierwiastków człowieka, jak określa je filozofia jogów w terminologii europejskiej, jest następujących:

7. Duch
6. Rozum duchowy
5. Intelekt
4. Rozum instynktowy
3. Prana, czyli siła życiowa
2. Ciało astralne
1. Ciało fizyczne

Nazwy składowych pierwiastków istoty ludzkiej są rozmaite w różnych szkołach nowej psychologii, które powstały ze wspólnego źródła – psychologii wschodniej.

(…)

Drugi pierwiastek człowieka – „ciało astralne” – nie jest tak dobrze nam znane, jak ciało fizyczne, choć bardzo ściśle z nim połączone. Ciało fizyczne stanowi jakby kopię i odbicie ciała astralnego. Ciało astralne było znane ludziom od wszech czasów i stanowiło źródło wielu przesądów ze względu na niedostateczną wiedzę o jego naturze. Nazywano je „ciałem eterycznym”, „ciałem fluidalnym”, „sobowtórem” itp. Składa się ono z materii nieskończenie subtelniejszej niż ta, która tworzy ciało fizyczne, ale jest to nadal materia. Nietrudno zrozumieć różnicę stanów materii. Dla porównania weźmy wodę. Woda przy temperaturze poniżej zera ma kształt lodu, ciała twardego, szorstkiego. Przy temperaturze powyżej zera jest ona cieczą, „wodą”; przy dalszym podwyższaniu temperatury woda ulatnia się w postaci „pary”, choć w rzeczywistości para jest niewidoczna dla ludzkiego oka – i staje się widoczna dopiero wówczas, gdy zmiesza się z powietrzem i gdy jej temperatura się obniża.

Ciało astralne to oryginał, według którego buduje się ciało fizyczne i przy pewnych warunkach może się od niego odłączyć. Zamierzone rozłączenie tych obu ciał stanowi zazwyczaj znaczną trudność, ale u ludzi, którzy osiągnęli pewien poziom rozwoju swej części psychicznej, ciało astralne może odłączać się od ciała fizycznego i wyruszać w dalekie podróże. Ciało astralne może być oglądane przez jasnowidzących i wygląda ono identycznie jak ciało fizyczne, z którym związane jest rodzajem cienkiej, jedwabnej nici.

Po śmierci człowieka jego ciało astralne w dalszym ciągu istnieje przez pewien okres czasu i przy pewnych warunkach staje się widzialne dla żywych i jest wtenczas nazywane „duchem”. Istnieją inne formy manifestacji duchów ludzi zmarłych. Astralna skorupa widywana czasami po tym, gdy porzucona została ona przez duszę jest w takich przypadkach niczym innym, jak trupem, choć utkanym z materii subtelniejszej niż ciało fizyczne. Nie ma w niej ani życia, ani inteligencji, jest jak chmura widziana na niebie przypominająca jedynie ludzką formę. Jest to skorupa i nic więcej. Ciało astralne może niekiedy zostać przywołane mocą gorącego pragnienia bliskich i wtedy ukazuje się krewnym i znajomym, połączonym ścisłą sympatią ze zmarłym. O takich zdarzeniach niewątpliwie słyszał prawie każdy z uczniów. Więcej powiemy o ciele i skorupie astralnej w dalszych lekcjach tego kursu, gdy będziemy omawiali świat astralny.

(…)

Jak wspominaliśmy wyżej, człowiek doszedł w rozwoju czwartego pierwiastka do jego punktu ostatecznego i obecnie jego świadomość przechodzi do ekspresji pierwiastka piątego – intelektu. Niektórzy z nas w znacznym stopniu rozwinęli już w sobie tę zdolność intelektualną (choć faktycznie na nowym terytorium umysłu zdobyliśmy jeszcze bardzo niewiele i mamy przed sobą dużo wyższe możliwości), podczas gdy inni, najwidoczniej, mają świadomość nie wychodzącą jeszcze poza granice rozumu instynktowego i jedynie przejawiają przebłyski intelektu. Odnosi się to nie tylko do ras dzikich, ale też do bardzo wielu ludzi należących do tzw. narodów cywilizowanych, którzy jeszcze nie nauczyli się postępować zgodnie ze swoimi przekonaniami i chętnie pozwalają innym myśleć za siebie, podążając jak stado baranów za swoimi przewodnikami. Tak czy inaczej, rasa ludzka idzie naprzód w sposób pewny, chociaż powolny. Wielu z tych, którzy wcześniej nie zastanawiali się, zaczyna myśleć, wielu odrzuca myśli zapożyczone od innych i polega na własnym poznaniu. Jeżeli zwrócimy uwagę na to, że istnieje wielu ludzi, u których pierwiastek piąty – intelekt – rozwinięty jest bardzo słabo, i że ludzie w ogóle niedaleko posunęli się w sferze intelektu zrozumiemy, że trudno pojąć nam nawet w słabym stopniu, z wyjątkiem ludzi o bardzo wysokim rozwoju duchowym, istotne znaczenie wyższych pierwiastków duchowych.

(…)

Pierwiastek szósty – „umysł duchowy” – niektórzy autorzy opisywali pod nazwą „umysłu nadświadomego”. Termin ten jest poprawny, ponieważ rozróżnia pomiędzy rozumem podświadomym, czyli instynktowym, rozumem świadomym, czyli intelektem oraz samym sobą. Uwidacznia, że będąc odrębny od intelektu, nie ma on również nic wspólnego z niższym rozumem instynktowym.

I chociaż istnienie „rozumu duchowego” całkiem jasne jest tylko dla ograniczonej liczby ludzi, to istnieje oprócz nich wielu takich, którzy mają poczucie, że tkwi w nich coś „wyższego od nich samych”. I ów pierwiastek wyższy prowadzi ich do coraz wznioślejszych i szlachetniejszych myśli, pragnień, dążeń i czynów. Jest jeszcze większa liczba ludzi, do których dochodzi tylko słabe migotanie promieni ducha, a jednak, choć go nie rozpoznają, znajdują się oni w pewnym stopniu pod jego wpływem. W ten sposób cała ludzkość otrzymuje dobroczynne światło ducha, chociaż w wielu wypadkach światło płynące z jego strony bywa zaciemnione gęstymi przegrodami z materii, które otaczają człowieka przypominając noc, przez którą próbują się przedostać nikłe promienie światła. W każdym razie człowiek rozwija się nieustannie, zdziera z siebie powłokę za powłoką ciemności i powoli zmierza do swego wysokiego celu. W końcu światło zabłyśnie dla wszystkich.

To, co uważamy za dobre, szlachetne i wielkie w umyśle ludzkim płynie z „rozumu duchowego” i staje się stopniowo cząstką zwykłej świadomości. Niektórzy pisarze wschodni wolą określenie, wedle którego duchowość jest „projektowana”, jako lepiej obrazujące proces, przy pomocy którego promień światła wnika w ludzką świadomość, która jeszcze nie dosięgła nadludzkiego stadium pełnej świadomości duchowej. Mówią oni właściwie, że duchowość „rzutuje się” na świadomość ludzką.

Wszystko, co człowiek osiąga na drodze swego rozwoju, co go prowadzi do szlachetności, prawdziwego uczucia religijnego, miłosierdzia, sprawiedliwości, altruizmu, sympatii itd. – wszystko to powstaje dzięki współdziałaniu jego powoli rozwijającej się siły umysłu duchowego. Jego miłość do Boga i do człowieka rozkwitają na tej drodze. W miarę tego rozwoju, jego pojęcie sprawiedliwości rozszerza się, budzi się w nim większa zdolność do współczucia, rozrasta się zmysł powszechnego braterstwa ludzi, krzepnie pojęcie miłości i utrwalają się wszystkie te cechy, które u ludzi wszelkiej wiary noszą nazwę „dobrych”, a które wszystkie mogą zostać sprowadzone do praktycznej próby życia wedle nauki Wielkiego Mistrza Duchowego, który wygłaszał potężną prawdę, tak dobrze znaną adeptom wiedzy tajemnej wszelkich wierzeń, ale tak mało rozumianą przez wielu jego wyznawców: „Kochaj Boga swego z całego serca i całej duszy, a bliźniego swego, jak siebie samego”.

W miarę rozwoju świadomości duchowej rozwija się też w człowieku uporczywe poczucie realności istnienia Potęgi Wyższej, a jednocześnie powstaje w nim stopniowo poczucie braterstwa i pokrewieństwa wszystkich ludzi. Nie może on takiego postrzegania otrzymać od swego rozumu instynktowego, ani też intelekt nie jest zdolny wywołać w nim takiego uczucia. Rozum duchowy nie jest bezpośrednio sprzeczny z intelektem, znajduje się on po prostu poza granicą intelektu. Udziela on intelektowi pewnych prawd, które znajduje w zakresie własnego ducha, a do których intelekt potrafi jedynie podchodzić z rozumem. Jednak prawdziwe źródło owych prawd nie przebywa w intelekcie. Intelekt jest chłodny – świadomość duchowa gorąca i ożywiona wielkim uczuciem.

(…)

Jak mamy podejść do tego tematu, skoro nawet najbardziej rozwinięte umysły żyjące w naszych czasach zaledwie słabo zdolne są ogarnąć jego sens? Jak to, co skończone może pojąć rzecz nieskończoną? Duch, siódmy pierwiastek człowieka, jest iskrą Bożą, naszym najcenniejszym dziedzictwem, pochodzącym od Potęgi Boskiej, promieniem Słońca Centralnego – naszą Jaźnią Rzeczywistą. Słowa nie są zdolne go wypowiedzieć.

Rozum objąć go nie potrafi. Jest to dusza duszy. Aby go zrozumieć, musimy rozumieć Boga, gdyż duch jest kroplą z Oceanu Ducha, ziarnkiem piasku z brzegu morza Nieskończoności, cząstką Świętego Płomienia. Jest to moc tkwiąca w naszym wnętrzu, która jest przyczyną naszej ewolucji przez pełne udręki stulecia. Duch istniał najpierw, przed wszystkim, co istnieje, i ukaże się ostatni w pełni świadomości. Gdy człowiek dojdzie do pełni świadomości ducha, przewyższy on o tyle pospolitego człowieka, że współczesny intelekt nie jest tego w stanie pojąć. Przywdziany w sieć materialnych powłok czekał on przez długie, ciężkie stulecia na choćby słabe rozpoznanie i uwięziony czekać będzie jeszcze długie lata, zanim nie przeniknie w pełni do świadomości ludzkiej. Człowiek musi wznieść się na wysokie szczeble rozwoju – od człowieka do archanioła – zanim duch w pełni upomni się w nim o swoje prawa. Duch jest we wnętrzu człowieka tym, co najbardziej przybliża go do Centrum – jest najbliżej Boga. Tylko w wyjątkowych, drogocennych momentach uświadamiamy sobie, że duch w nas istnieje i w takich momentach czujemy, że podchodzi do nas straszna obecność Niewiadomej. Takie chwile mogą się pojawiać, gdy człowiek pogrąża się w głębokim rozmyślaniu religijnym, gdy czyta poemat, co przynosi cenną wskazówkę od duszy do duszy, w chwilach wielkiej rozpaczy, gdy wszelka pomoc ludzka nic nie przynosi, a ludzkie słowa brzmią jak szyderstwo, w chwilach, gdy wszystko wydaje się straconym i człowiek czuje konieczność bezpośredniego prowadzenia istoty wyższej. Gdy chwile takie przychodzą, pozostawiają one w naszym sercu pokój, który nas już nigdy później w całości nie opuszcza, jesteśmy na zawsze jakby innymi, zmienionymi istotami. Również w chwilach iluminacji, czyli przebudzenia świadomości duchowej, czujemy rzeczywistą obecność ducha. W takich momentach stajemy się świadomi pokrewieństwa i łączności z Ośrodkiem Życia. Za pośrednictwem ducha objawia się człowiekowi Bóg.

(…)

U większości ludzi umysł duchowy rozwija się stopniowo i powoli, a choć człowiek może odczuwać nieustanny przyrost poznania duchowego i świadomości, może on nie doświadczać jakiejkolwiek widocznej lub uderzającej przemiany. Inni jednakże miewają momenty tego, co znamy pod nazwą iluminacji, zdają się oni unosić ponad swój zwykły stan i przechodzą na wyższą płaszczyznę świadomości, czy bytu. Taki moment popycha ich wielce naprzód w stosunku do chwili poprzedniej, chociaż nie są oni w stanie spojrzeć wstecz na własną świadomość, by wyraźnie rozpoznać to, czego doświadczyli w owym stanie egzaltacji ducha. Takie doświadczenia występują pod rozmaitymi postaciami i stopniami u wielu osób o różnych wierzeniach religijnych i zazwyczaj łączą się z pewną postacią danych wierzeń religijnych osoby ulegającej doświadczeniu iluminacji. Jednak wytrawni adepci wiedzy tajemnej uznają wszystkie te doświadczenia za rozmaite formy jednego i tego samego fenomenu – świtu świadomości duchowej – rozwoju umysłu duchowego. Niektórzy pisarze określają to doświadczenie mianem „świadomości kosmicznej”, co jest bardzo trafną nazwą, zwłaszcza w odniesieniu do jej form wyższych, gdyż łączy ono człowieka z życiem w całej jego pełni, pozwala mu odczuć jedność z całym życiem – wysokim i niskim, wielkim i małym, z „dobrem” i „złem”.

(…)

Telepatią można generalnie nazwać komunikację umysłu z umysłem bez pośrednictwa uznanych przez naukę materialną pięciu zmysłów – wzroku, słuchu, powonienia, smaku i dotyku. Spośród tych zmysłów najbardziej korzystamy ze wzroku, słuchu i dotyku. Z nauki materialnej wynikałoby, że skoro dwa umysły nie mają możliwości komunikacji przez wspomniane zmysły, to nie mogą się ze sobą komunikować wcale. Gdyby dowiedziono, że przy takich warunkach komunikacja jest możliwa, to jedynym rozumnym wnioskiem byłoby, że człowiek prócz uznawanych przez materialną naukę pięciu zmysłów posiada jeszcze inne zmysły.

Adepci wiedzy tajemnej wiedzą, że człowiek posiada inne zmysły i uzdolnienia prócz tych, które uznaje nauka materialna. Nie zagłębiając się zbytnio w tę kwestię i pozostając wyłącznie przy zagadnieniach niniejszego wykładu, możemy powiedzieć, że prócz pięciu zmysłów fizycznych człowiek posiada pięć zmysłów astralnych (będących odpowiednikami zmysłów fizycznych) działających na płaszczyźnie astralnej, przy pomocy których może widzieć, słyszeć, wąchać, smakować, dotykać, nie posługując się przy tym organami fizycznymi. Ponadto człowiek posiada specjalny, fizyczny zmysł szósty (dla którego Europejczycy nie posiadają nazwy), dzięki któremu jest w stanie odbierać myśli pochodzące z umysłów innych ludzi, bez znaczenia jaka dzieli owe umysły odległość.

(…)

Aby dokładnie zrozumieć rozmaite formy zjawisk jasnowidzenia – zwłaszcza zaś tego, co nazywamy „ jasnowidzeniem w przestrzeni” tj. zdolność widzenia przedmiotów na wielką odległość – musimy uznać za fakt twierdzenie adeptów nauk tajemnych (zgodne z ostatnimi odkryciami fizyki współczesnej), że wszystkie formy materii nieustannie wypromieniowują drgania w różnych kierunkach. Te promienie astralne są o wiele subtelniejsze i delikatniejsze od promieni światła, ale rozchodzą się w taki sam sposób – astralny zaś zmysł wzroku odbiera je i utrwala zupełnie w ten sam sposób, jak organ fizyczny wzroku odbiera zwykłe promienie świetlne. Podobnie jak zwykłe promienie świetlne, owe astralne promienie świetlne znajdują się w nieustannym ruchu, a rozwinięte i wytrenowane zmysły adeptów nauk tajemnych chwytają wrażenia w odległościach, które wydadzą się nieprawdopodobne uczniowi nieznającemu jeszcze tego zagadnienia. Astralne promienie światła przenikają i przechodzą z łatwością na wskroś twardych ciał materialnych – a najbardziej zwarte przedmioty są niemal przeźroczyste dla doświadczonego jasnowidza.

(…)

Ten, kto uczył się historii, znajdzie w legendach, w folklorze i w dziejach wszystkich narodów świadectwa, że leczenie chorób za pomocą tych lub innych tajemnych sposobów, praktykowały wszystkie plemiona i wszystkie narody po wszystkie czasy. Formy i sposoby leczenia tajemnego zmieniały się rozmaicie. Widzimy wśród nich ohydne sposoby czarnoksięstwa, które łączą się z najgrubszymi formami barbarzyńskich zabobonów oraz najbardziej wyrafinowaną procedurę, której towarzyszą wielce modne metafizyczne kulty dzisiejsze. W ogóle można powiedzieć, że idea leczenia tajemnego chorób tkwi we wszystkich formach religii, począwszy od fetyszyzmu murzynów z Afryki środkowej, a kończąc na najnowszych formach religii, znanych światu. Powstawały wszelakiego rodzaju teorie, aby wyjaśnić leczenie będące wynikiem nauki tajemnej i jej metod terapeutycznych. Wiele rodzajów wierzeń powstało właśnie dokoła prawdziwych faktów lub mniemanych uleczeń. Kapłani, kaznodzieje i cudowni lekarze zapewniali, że przez nich objawia się łaska boża i nacisk kładli na to, że oni właśnie są przedstawicielami na ziemi tego bóstwa, które czczono w danym kraju. Na dowód czego przytaczali swoją zdolność leczenia chorób.

(…)

Sposoby leczenia tajemnego dzielą się na trzy główne kategorie:

  1. Leczenie praniczne, które zawiera w sobie to wszystko, co na zachodzie zwie się „leczeniem magnetycznym” itp.
  2. Leczenie myślowe (mentalne), do którego włącza się rozmaite formy leczenia myślowego i psychicznego, a także „leczenie na odległość” i różne postaci leczenia opartego na sugestii.
  3. Leczenie duchowe, które występuje jako forma bardzo rzadka i wymaga nader wysokiego rozwoju duchowego.

(…)

Filozofia jogów uczy, że dusza istniała niezliczone wieki, przebijając sobie drogę poprzez rozmaite formy, od niższych do wyższych, ale zawsze podnosząc się ku górze i nigdy nie spadając w dół. Uczy, że dusza będzie się rozwijała bez przerwy, podobnie jak w ciągu nieskończonej liczby wieków przechodzi przez najrozmaitsze formy i fazy istnienia, dążąc nieustannie wyżej i wyżej. Wszechświat jest wielki i szeroki, zawiera w sobie nieskończone światy i sfery, w których żyją jego mieszkańcy – i my wyzwolimy się od wszelkiego związku z ziemią, gdy okażemy się godni i zdolni przejść na wyższe sfery i płaszczyzny. Jogowie uczą, że choć większość ludzi nie odczuwa jeszcze prawa ewolucji duchowej, są jednak niektórzy ludzie, którzy już budzą się ku świadomości prawdy i rozwijają w sobie świadomość ducha, która z kolei otwiera im rzeczywistą prawdę i przyszłość człowieka. To duchowe przebudzenie ludzi powiada, że nie pozostają oni w nieświadomości, ale w miarę swego dalszego rozwoju osiągają coraz jaśniejszą, szerszą i głębszą samowiedzę. Przestaną oni być pionkami na szachownicy życia i zdobędą swobodę i prawo, nie tylko by sami z sobą mogli czynić co zechcą, ale też by współdziałać z ewolucją innych. Jogowie uczą, że istnieje mnóstwo form życia, tysiące takich, jakich my nawet sobie wyobrazić nie możemy, i uczą, że istnieją stopnie życia o tyle wyższe od naszego obecnego istnienia, o ile niższym jest od człowieka z jego rozumem i rozwojem organizm jednokomórkowy, żyjący życiem roślinnym. Rozum nasz nie umie ująć idei tych wyższych istot i dusz, które wyprzedziły nas na drodze duchowego doskonalenia. Ale są to nasi bracia starsi, którzy wciąż dają nam rady i wskazówki i często wyciągają ku nam pomocną rękę, choć my często nieświadomie ją odpychamy. Ci nasi bracia istnieją na płaszczyźnie wyższej niż nasza: byli oni kiedyś ludźmi, ale odeszli tak daleko od wewnętrznego stanu człowieka, że nie ma żadnej konieczności, aby byli ludźmi zewnętrznie. My idziemy tą samą drogą, którą poszli oni i możemy mieć nadzieje, że z czasem staniemy się do nich podobni.

Filozofia jogów uczy, że Ty, co czytasz tę książkę, jako człowiek żyłeś wiele żywotów, że zacząłeś od form najniższych i stopniowo przebiłeś sobie drogę do swego stanu obecnego. Byłeś niegdyś mieszkańcem jaskiń, dzikusem, barbarzyńcą, wojownikiem, kapłanem, nauczycielem wieków średnich; żyłeś w Europie, w Indiach, w Persji, na wschodzie i na zachodzie. We wszystkich stuleciach, we wszystkich klimatach, wśród najrozmaitszych plemion żyłeś i odgrywałeś swoją rolę – działałeś. W każdym życiu zdobywałeś nowe doświadczenie, uczyłeś się nowej nauki, mniej lub więcej rozumiałeś swoje poprzednie omyłki i za każdym razem, wyszedłszy z ciała, przechodziłeś w stan spoczynku pomiędzy dwojgiem wcieleń, aż na koniec pamięć żywotów poprzednich stawała ci się jasną i twe pragnienia znów ściągały cię ku życiu.

ISBN 10: 83-60280-63-0
ISBN 13: 978-83-60280-63-8
EAN: 9788360280638

Dodatkowe informacje

Waga 350 g
Wymiary 14.5 × 20.5 cm
Autor

William Walker Atkinson

Książka

okładka miękka

Objętość

284 strony