C. W. Leadbeater, Annie Besant
O ścieżce wiedzy tajemnej
Rozważania nad dziełem
„U stóp Mistrza”, tom 2

44,00 

Drugi tom wyjaśnia takie pojęcia zaawansowanej ścieżki rozwoju duchowego, jak dobre postępowanie i Miłość.

Na dobre postępowanie składają się: kontrola nad umysłem oraz działaniem, tolerancja, pogoda ducha, ukierunkowanie na pracę dla Mistrza oraz ufność.

SKU: 1015222 Kategorie: ,

Opis

Miłość jest najważniejsza, bo jeśli jest wystarczająco silna, zmusza człowieka do zdobycia wszystkich innych rzeczy, lecz wszystkie te rzeczy byłyby niewystarczające bez Miłości. Głęboka Miłość do Najwyższego pozwala działać wspólnie z Nim oraz tak, jak On. Ponieważ jest On Miłością, a my pragniemy stać się jednością z Nim, musimy także być przepełnieni doskonałą bezinteresownością i Miłością. W życiu codziennym Miłość oznacza, że pozostajemy uważni, by nie krzywdzić żadnej żywej istoty oraz że będziemy nieustannie wypatrywać okazji do niesienia pomocy.

Służbę tę trzeba wypełniać w małych codziennych sprawach, by stała się nawykiem. Dzięki temu nie przeoczymy owych rzadkich sposobności do wypełniania dzieł wielkich. Kto pragnie być jednością z Najwyższym, nie czyni tego dla siebie; musi stać się kanałem, przez który popłynie Jego Miłość do współbraci. Ten, kto podąża tą ścieżką, nie żyje dla siebie, lecz dla innych. Zapomniał o sobie, by służyć. Stał się żywym płomieniem, oświetlającym świat Boską Miłością wypełniającą jego serce.

Cytaty z książki:

Panowanie nad temperamentem jest jedną z naszych trudności, ponieważ próbujemy eksperymentować z osiągnięciem wyższego etapu ewolucji (co oznacza wysubtelnianie naszych wehikułów i uczynienie ich bardziej wrażliwymi), podczas gdy wciąż jeszcze żyjemy w tym świecie. Nasze zwycięstwo jest tym większe z powodu tych trudności, których pokonanie pokazuje, że zyskaliśmy większą siłę woli niż mnisi czy pustelnicy.

Ludziom udaje się czasem wykorzenić gniewne uczucia, a mimo to trudno im zapanować nad zewnętrznymi wehikułami, wciąż jeszcze odczuwają zniecierpliwienie, kiedy uczucie gniewu zostało już unicestwione. Nie ma nic złego w samym odczuwaniu bez okazywania tego uczucia, ale musimy się wyzbyć nawet tego, ponieważ wprowadza to innych w błąd. Gdybyście mieli zdolność widzenia ludzkiej aury, patrząc na przeciętnego człowieka na ulicy ujrzelibyście wirującą masę, a nie wyróżniające się oddzielne pasma barw krążące w uregulowany sposób, jak to być powinno. Na powierzchni aury widzielibyście pięćdziesiąt albo sześćdziesiąt małych wirów w stanie gwałtownego pobudzenia, z których każdy, z powodu szybkiego tempa tego wirowania, tworzy twardy węzeł przypominający brodawkę. Przyglądając się tym wirom, odkrylibyście, że wszystkie wytworzone zostały na skutek wybuchów gniewu, drobnych zmartwień, uczucia urazy, zazdrości, zawiści, być może nawet nienawiści, których dana osoba doświadczała w ciągu ostatnich czterdziestu ośmiu godzin. Większe wiry, utrzymujące się znacznie dłużej, tworzą się, kiedy ktoś odtwarza raz po raz jedną myśl o tej samej osobie.

Gdy człowiek trwa w tym stanie, nie może myśleć jasno i klarownie; gdyby chciał się zastanowić nad jakąś kwestią, jego myśli zabarwiłyby się i uległy zniekształceniu przez oddziaływanie tych wirów, choćby nie pamiętał już uczuć, które je wzbudziły. Ludzie zapominają o swoim rozdrażnieniu, nie wiedzą, że jego skutki się utrzymują; większość utrzymuje więc wytworzone wiry na tym samym poziomie.

(…)

Uprzedzenia przejawiają się w taki sam sposób, jeśli je obserwujemy w astralu czy mentalu. Materia ciała mentalnego powinna krążyć w szybkim tempie, w niektórych jego obszarach. Ogólnie mówiąc, układa się ona zgodnie ze swoją gęstością; tak że bardziej surowa materia, krążąca wokół całego ciała, grawituje ku niższej części jajowatej figury, tak że ci, u których dominują myśli i uczucie egoistyczne, przypominają jajko postawione na szerszej części, podczas gdy ci bezinteresowni albo zaawansowani w naukach tajemnych przypominają jaja ustawione na węższym wierzchołku. Ciało mentalne dzieli się na cztery strefy albo kręgi, podobnie jak obszary mózgu odpowiedzialne za określone myśli.

Wyobraźcie sobie osobę nietolerancyjną w kwestiach religijnych. Jej materia mentalna, zamiast przepływać swobodnie w tym obszarze myśli, piętrzy się, tworząc coś w rodzaju stożka, który wreszcie zaczyna ropieć i gnić. Ponieważ myśli o religii takiego człowieka muszą przenikać na zewnątrz przez to podzielone ciało mentalne, nie mogą być prawdziwe, ponieważ ich wibracje ulegają zniekształceniu na skutek choroby umysłu. Taki człowiek będzie więc pełen uprzedzeń, dopóki nie zabierze się do pracy i nie wyleczy się poprzez świadomą kontrolę i oczyszczanie umysłu. Tylko wtedy może się nauczyć myśleć – to znaczy postrzegać wszystko tak, jak to czyni Bóg, który zna absolutnie cały swój system takim, jakim on jest.

Uprzedzenia nie muszą być wymierzone w osoby lub rzeczy, bardzo często powodują, że widzimy wszystko w lepszym świetle. Nawet wtedy jednak pokazują nam fałszywy obraz, powodując zaburzenia naszej aury. Jednym z najczęstszych tego przykładów jest matka przekonana, że jej dziecko jest absolutnie wyjątkowe. Innym przykładem może być artysta, który nie jest w stanie dostrzec niczego wartościowego w pracach innych.

(…)

Przeciętny człowiek wydaje się mieć słabą siłę woli albo nie mieć jej wcale. Kiedy pojawiają się problemy, on tylko jęczy i narzeka, zamiast użyć woli, by je rozwiązać. Taka słabość ma dwie przyczyny. Siła, jaką dysponujemy, jest zależna od tego, na ile uświadamiamy sobie istnienie naszego prawdziwego Ja – na ile odkryliśmy w sobie Jedyną Jaźń, Boga. W naszej podstawowej naturze wszyscy dysponujemy jednakimi zasobami sił, lecz ludzie różnią się, w zależności od tego, na ile odkryli w sobie Boską siłę. Człowiek przeciętny nie zdaje sobie sprawy z tych zasobów, nie wie nawet, że je traci.

(…)

W rozdziale poświęconym wyzbyciu się pragnień mistrz mówił o kontroli ciała astralnego i o jego licznych pragnieniach, zaś w rozdziale poświęconym umiejętności rozróżniania mówił wiele o prawdzie, która wymaga oczyszczenia ciała mentalnego. Teraz mówi nam więcej o kontroli umysłu i emocji. Emocje są połączeniem myśli i pragnień. Emocje są pragnieniami, przez które przenika myśl. Innymi słowy, emocje są pragnieniami pomieszanymi z myślami. Kiedy mistrz mówi tutaj o panowaniu nad temperamentem, ma na myśli emocje, ponieważ niecierpliwość i podobne uczucia wynikają częściowo z ciała pragnieniowego, a częściowo z mentalnego. Przyszły adept nauk tajemnych nie może pozwalać, by panowały nad nim emocje, bo póki nie zyska pełnej samokontroli, nie będzie widział jasno i wyraźnie. Wibracje emocji wzbudzają ekscytację w materii mentalnej i wszystkie nasze myśli ulegają wówczas zniekształceniu, dlatego nie widzimy niczego jasno.

Mistrz mówi dalej, że sama myśl musi być spokojna i niezmącona; to konieczne, ponieważ tylko w tych warunkach wyższy umysł może oddziaływać na niższy. To chyba w książce Świat Tajemny pan Sinnett cytował list od tego samego nauczyciela, w którym mówił mu On, że jeśli chce, by jego książki pomagały innym, musi zachować spokój umysłu, a wtedy myśli płynące od wyższego umysłu odzwierciedlą się w niższym, jak góry odzwierciedlają się w spokojnej tafli jeziora.

(…)

Pośród aspirujących dominują dwie tendencje; jedni są beztroscy, drudzy zaś zadręczają siebie. W tym drugim przypadku świadomość może osiągnąć punkt nadmiernego napięcia nerwowego. Często zdarza się to najlepszym uczniom, którzy zamartwiają się drobnymi potknięciami. Nie rozpamiętujcie takich rzeczy, bo lada chwila urosną one do rozmiarów przestępstwa. Starajcie się podążać drogą pomiędzy tymi dwoma ekstremami. Bądźcie skrupulatni pracując nad czymś, lecz później nie wpadajcie w przygnębienie. Nie użalajcie się nad sobą z powodu popełnionych błędów i porażek. Wystarczy, że zrozumiecie ich przyczyny, by potem spróbować się poprawić. Postępując tak, pozbędziecie się skłonności do popełniania błędów, podczas gdy rozmyślając o nich, będziecie je tylko potęgowali.

(…)

Powinniśmy się uczyć kontrolować umysł, aby eliminować mentalną część cierpienia fizycznego, ponieważ jako uczniowie mistrza musimy przede wszystkim rozwijać w sobie wrażliwość. Na skutek tego odczuwamy ból nawet siedząc obok kogoś pijącego alkohol, palącego papierosy czy spożywającego mięso. Prawdziwą torturą jest dla nas przejście zatłoczonymi ulicami miasta, pełnymi hałasu i zgiełku. Mamy wrażenie, że dźwięki przenikają nam pod skórę, wprawiają nas w dygotanie, a skoro o tym myślimy, jest jeszcze gorzej; należałoby więc starać się tego nie zauważać. Uczeń, który dąży do osiągnięcia wyższych płaszczyzn istnienia, musi się nauczyć eliminować tę część mentalną, nie przejmować żadnej myśli, która ją wzmacnia. Ci, którzy praktykują medytację, przekonają się, że są bardziej wrażliwi niż ludzie niemedytujący, i dlatego cierpią z powodu ogromnego napięcia w ciele fizycznym.

(…)

Wszystkie systemy nauczania wiedzy tajemnej podkreślają konieczność wykazania się odwagą. Jeżeli ktoś wkracza na ścieżkę, będzie musiał się zmierzyć z niezrozumieniem, pomówieniami i błędną interpretacją jego działań. Taki jest los tych, którzy usiłują wznieść się ponad resztę. Potrzebują więc siły moralnej, która pomoże im wytrwać przy obranym stanowisku i postępować zgodnie z tym, co uznają za słuszne, niezależnie od cudzych opinii. Ta siła jest niezbędna do stosowania się do nauk przekazanych w tej książce – siła, ale i męstwo połączone z determinacją.

Idący ścieżką potrzebują także odwagi fizycznej. Napotykać bowiem będą na niej wiele niebezpieczeństw i trudności wcale nie symbolicznych, niewystępujących bynajmniej wyłącznie na wyższych jej etapach. W miarę jak czynimy postępy na tej drodze, jesteśmy poddawani próbom męstwa i wytrwałości i musimy być na nie przygotowani. Człowiek strachliwy nie poczyni postępu na tej drodze, na której nie wystarczy być tylko dobrym, potrzeba bowiem siły charakteru, zdolnej oprzeć się wszystkiemu, co niespodziewane czy budzące lęk.

(…)

Kiedy zrozumiemy i zapamiętamy, że jesteśmy jednym z Istotą Boską, nie będziemy lękali się niczego. Czasem jednak, kiedy zagraża nam jakieś niebezpieczeństwo, zapominamy o tym i wycofujemy się. Tymczasem nasze wewnętrzne Ja pozostaje niewzruszone, nietknięte przez to, co przemijające, tak więc jeśli tylko możemy sobie uświadomić, że jesteśmy tą wyższą jaźnią, a nie którymś z jej wehikułów zewnętrznych, nie będziemy odczuwali lęku. Jeżeli pojawia się w nas jakiś lęk, musimy odwołać się do wewnętrznej siły, nie szukać pomocy na zewnątrz.

(…)

Wytrwałość jest kolejnym wymaganiem, o którym wspomina mistrz; to cecha niezbędna dla ucznia, by nie dał się porwać każdemu podmuchowi wiatru. Taka zależność od czynników zewnętrznych powoduje nieustanne zamartwianie się, ponieważ człowiek nie kontroluje swoich spraw, nie może decydować o wyborze sposobu działania. Osłabia nas zamartwianie się, nie sama praca. Bezustannie obracamy w swych myślach jakieś bolesne zdarzenia. Trudno jest komuś takiemu ustrzec się przed nawykowymi zachowaniami w takiej czy innej dziedzinie.

Niektórzy ludzie przejawiają tendencję do dramatyzowania, a potem do życia według takiego dramatycznego scenariusza, który sami stworzyli. Sama także kiedyś tak postępowałam. Wspominam o tym i o podobnych doświadczeniach osobistych dlatego, że czynią one mój wykład bardziej wyrazistym i użytecznym niż samo tylko abstrakcyjne przekazywanie myśli. Większość aspirujących także zapewne przejawia skłonność do tworzenia takich dramatów, bo wszyscy jesteśmy zbudowani podobnie. Zwykłam sobie wyobrażać, że moi przyjaciele czują się zranieni jakimś moim słowem czy działaniem. Wyobrażałam sobie, jak ich spotykałam, co mówię najpierw i jak przebiega dalej nasza rozmowa. Kiedy ich później spotykałam, okazywało się to niepotrzebne, bo przyjaciele zaczynali rozmowę od czegoś zupełnie innego, niż sobie wyobrażałam. Czasem ludzie wyobrażają sobie jakieś niemiłe sceny, próbując obmyślać jakiś stosowny sposób zachowania się w okolicznościach, jakie sami wymyślili; zadają sobie tym samym cierpienie pochłaniające wiele emocji i uczuć. Tymczasem najgorsze scenariusze nigdy się tak naprawdę nie rozgrywają i zapewne nigdy do tego nie dojdzie, dlatego zamartwiając się, tylko marnujemy energię.

(…)

Ludzie często zamartwiają się swoimi wadami. Każdy odkrywa u siebie jakieś wady czy potknięcia. Lepiej byłoby tak nie robić, ale trudno tego oczekiwać, bo gdybyśmy nie mieli wad, wszyscy bylibyśmy adeptami. Oczywiście nie należy pozwalać sobie na lekkomyślność w tych sprawach, myśleć, że nie mają one znaczenia, lecz nie należy także zamartwiać się nimi niepotrzebnie. Umysł pogrążony w zmartwieniach szaleje i kręci się w kółko bez celu. Jeśli zdarzyło wam się płynąć parostatkiem przy złej pogodzie, pamiętacie być może, że załodze zdarzało się wpadać do wody albo być podrzucaną do góry. To kwestia mechaników, którzy czynią więcej szkody gwałtownie szarpiąc statkiem. Tak właśnie działa zamartwianie się.

(…)

Wszelkie zło przemija. Zrozumiecie to, jeśli nauczycie się patrzeć na swoje życie z szerszej perspektywy, kiedy zrozumiecie swoją przeszłość, nie w szczegółach, bo te nie mają znaczenia, lecz jako jej ogólny przebieg. Gdy człowiek uświadomi sobie, jak często przeżywał cierpienie i smutek – kiedy śmierć odbierała mu przyjaciół, na skutek choroby, straty i różnych problemów – to wszystko wyda mu się stosunkowo mało ważne. Powinniście więc podjąć taki wysiłek, ponieważ teraźniejszość jest bardzo natarczywa, a jej drobne problemy nie pozwalają nam dosięgnąć głębszej wiedzy. Świadomość długiej przeszłości uczyni was silniejszymi i kiedy przydarzy wam się jakieś nieszczęście, pomyślicie: „Czym tu się przejmować? To i tak minie!”.

Jestem pewna, że nie umiałabym żyć tak jak dzisiaj, gdybym dopuszczała do siebie zmartwienia, gdybym reagowała na zmienne okoliczności. Codziennie dotykają nas jakieś zmartwienia i gdybym się nimi przejmowała, umarłabym po tygodniu. W przeszłości często zdarzało mi się napotykać problemy i niemal zawsze reagowałam na nie wzburzeniem. Lepiej nie myśleć o tym, co złego może nam się przydarzyć, lecz rozwiązywać problemy wtedy, gdy się one pojawiają, a potem o nich zapominać.

Waszym obowiązkiem, mówi mistrz, jest być zawsze pogodnym i spokojnym. Ostrzegano nas kiedyś przed zanieczyszczaniem środowiska uczniowskiego. Może to powodować wiele złego szczególnie w takich miejscach jak Adyar, gdzie usuwanie wszystkich zanieczyszczeń – jakimi są problemy, podejrzliwość, niepokój, zwątpienie i tym podobne – nabiera o wiele większej mocy niż posiada osoba, która je wyrzuciła na zewnątrz. Jeśli więc czasem nie potrafisz uporać się z przygnębieniem, rozdrażnieniem albo innymi niechcianymi uczuciami, zachowaj je przynajmniej dla siebie. Nie pozwól, by twoje uczucia zatruwały atmosferę, by utrudniały życie innym. Gdy zyskasz panowanie nad sobą, będziesz zdumiony swoim wcześniejszym zachowaniem, nie będziesz mógł zrozumieć, jak te drobne problemy mogły cię tak zaprzątać.

(…)

Mistrz mówi: „Koncentruj się na każdej czynności”. Dotyczy to również rzeczy, które robimy dla wyciszenia myśli, takich jak czytanie powieści czy czasopism. Najlepszym odpoczynkiem, poza świadomą praktyką relaksacji i snem, jest zwykle jakaś forma ćwiczeń, tak więc nawet gdy czytamy coś tylko dla rozrywki, to umysł powinien nam służyć, a nie na odwrót. Czytając jakieś opowiadanie, koncentrujcie na nim swe myśli i starajcie się zrozumieć, co autor miał na myśli. Ludzie często czytają nieuważnie, tak że pod koniec lektury zapominają już, co było na początku. Są tak roztargnieni, że nie potrafią później opowiedzieć, co przeczytali, nawet w zarysie, nie umieją wyciągać wniosków z lektury. Jeżeli jednak nam zależy na trenowaniu umysłu, musimy być uważni nawet czytając dla czystej przyjemności. Podobnie, kiedy odpoczywamy. Miliony ludzi nie umieją właściwie odpoczywać. Nie wiedzą, że dziesięciominutowy relaks znaczy więcej niż dwie godziny leżenia w napięciu. Spokojne panowanie nad umysłem jest niezbędne nawet dla odpoczynku. Tworzy ono nawyk i ci, którzy praktykują taką kontrolę, wiedzą, że już nie umieliby robić niczego nieuważnie; odpoczywając, czynią to we właściwy sposób.

(…)

Wybierzcie rano jakąś osobę, której będziecie pomagali w ciągu dnia – niestety, zawsze jest wielu ludzi potrzebujących pomocy. W każdej wolnej chwili, zamiast pozwalać, by wasz umysł zamieniał się w hotel dla przygodnych gości, zaangażujcie go w przesyłanie komuś myśli o sile, ukojeniu, szczęściu i tym, czego ta osoba najbardziej potrzebuje. Ta praktyka stanowi kolejny etap po powtarzaniu pozytywnych sentencji.

W taki czy inny sposób możecie nauczyć się blokować umysł przed napływem niepożądanych myśli, aż zyska on taką odporność, że nie będzie już potrzebował pomocy. Zawsze powinniście pamiętać w myślach o mistrzu; to on bowiem zawsze spieszy z pomocą, a dodatkowo taka myśl nie przeszkodzi wam w wyższej aktywności umysłu. Nie eliminuje innych sposobów pomagania, przeciwnie, wzmacnia je. Po jakimś czasie wypełni cały wasz mentalny horyzont, a wszystko, co będziecie robili, stanie się lepsze i solidniejsze.

(…)

Uczeń wiedzy tajemnej musi pielęgnować w sobie przyjazne uczucia dla innych, wynikające ze zrozumienia, że jaźń w każdym człowieku odnajdzie dla siebie drogę. To jedyna słuszna postawa i tylko to zrozumienie umożliwi rozwój tolerancji. Musimy mieć świadomość, że każdy człowiek na swój własny sposób poszukuje Najwyższego i musi mieć w tym względzie absolutną wolność. Implikuje to nie tylko powściągliwość w nawracaniu innych na swoją religię, lecz także w przekonywaniu do swoich racji agresywną argumentacją. Nie wolno poddawać w wątpliwość wiarygodności cudzej wiary, która jest ludziom pomocna. Taka doskonała tolerancja jest celem, do którego musicie dążyć, choć ludzie wydają się zupełnie nie rozumieć jej istoty. Żywią raczej na pół pogardliwe przekonanie, że kwestie religijne nie mają wielkiego znaczenia, że są jedynie użyteczne jako środek represji, umożliwiający zachowanie porządku. A przecież cudza religia powinna być dla was świętością, skoro jest świętością dla innych.

(…)

W zwyczajnym życiu ukierunkowanie na cel jest niezbędne dla osiągnięcia prawdziwego sukcesu. Człowiek skoncentrowany na celu zawsze odnosi zwycięstwo, ponieważ całą swoją energię poświęca tej jednej pracy, podczas gdy inni rozdrabniają ją na wiele zmiennych dążeń. Jeśli więc ktoś chce się przede wszystkim wzbogacić i koncentruje na tym celu wszystkie swoje myśli, całą wolę, planując i pilnując przebiegu swoich dążeń, niemal na pewno osiągnie sukces. A jeśli postanowimy, że poświęcimy cały swój czas służbie mistrzowi, dokładając coraz większych starań, odkładając na bok wszystkie inne rzeczy, z pewnością dokonamy szybkiego postępu.

(…)

T

Powiedziano na początku, że jeśli ludzka miłość jest wystarczająco silna, może zmusić człowieka do wykształcenia w sobie wszystkich pozostałych cnót. Sprawia ona, że ludzie rozwijają w sobie zalążki posiadanych mocy. Możemy tu przytoczyć jeden z najlepszych i najpiękniejszych tego przykładów: miłość macierzyńską. Przyjrzyjmy się, jak przejawia się ona pośród ludzi prymitywnych. Prymitywna matka nie posiada wielkiej wiedzy, lecz jest gotowa chronić swoje dziecko nawet za cenę utraty własnego życia. Cywilizowane matki postąpiłyby tak samo w sytuacji zagrożenia. Często słyszymy o matkach, które zginęły ratując swoje dzieci z płonących domów albo opiekując się nimi przy zakaźnych chorobach. W życiu codziennym ta silna miłość każe matce myśleć. To dzięki niej dba ona o higienę, uczy się zasad prawidłowego odżywiania i tym podobnych. Tak więc to miłość pobudza ją do aktywności mentalnej i fizycznej.

Człowiek musi mieć w sobie tę miłość, która jest intensywnym pragnieniem służenia innym, jeśli chce odnaleźć mistrza. Święty Jan powiedział: „My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci, kto zaś nie miłuje, trwa w śmierci”. I: „Kto nie miłuje, nie zna Boga”. Wszystko to jest doskonale prawdziwe.

(…)

Jest taka przypowieść o dwóch aleksandryjskich mnichach, którzy pragnęli zachować absolutną czystość; pierwszy próbował tego dokonać otaczając się powłoką ochronnych myśli, drugi zaś był tak przepełniony miłością Boga, że promieniowała ona z niego nieustannie i zachowywała go w czystości. Uczeń wiedzy tajemnej ma zawsze do wyboru dwie drogi, może dokonywać postępu pracując w świecie albo zostać mistykiem, który żyje w osamotnieniu. Bardzo często celem mistyka jest po prostu osiągnięcie całkowitej jedności z Bogiem; nie mamy jednak prawa nazywać go egoistą, ponieważ nawet wtedy wywiera on ogromny wpływ na swoje otoczenie. Naszym celem, celem uczniów wiedzy tajemnej, jest wznoszenie się krok po kroku przez wszystkie etapy do punktu wysokiej inicjacji, w którym łączymy naszą świadomość w Trzecim Aspekcie Boga, potem w Drugim Aspekcie i na koniec w Pierwszym. Mistyk rzuca się w Boskie życie tak jak stoi, lecz jest to niższa manifestacja Boskiego życia; dalej musi pracować, by wznieść się wyżej, poczuć się jednością także z wyższymi wymiarami.

ISBN 13: 978-83-66388-61-1
EAN: 9788366388611

 

Informacje dodatkowe

Waga350 g
Wymiary14,5 × 20,5 cm
Autor

Annie Besant, C. W. Leadbeater

Książka

okładka miękka

Objętość

216 stron