Paramhansa Jogananda
Szepty Wieczności


59,00 

To najważniejsze i najbardziej inspirujące dzieło autora. Jest niezwykłym zbiorem objaśnień, modlitw, żądań i pieśni napisanych pełnym ekspresji językiem człowieka głęboko uduchowionego, odznaczającego się wielką żarliwością w głoszeniu wiary, stojącej w centrum istoty jego życia. Utwór ten dedykowany jest wyznawcom wszystkich religii, ludziom poszukującym Najwyższego na różnych kontynentach i w różnych kulturach. Obok pieśni i modlitw autorstwa Joganandy znalazły się tu również starożytne teksty, które on ożywił, spisując je na nowo. Czytelnik znajdzie tu więc słowa modlitwy i żądania spełnienia najgłębszych ludzkich potrzeb i pragnień.

 

SKU: 82 Kategoria:

Opis

Kluczem do nawiązania kontaktu z Wszechmogącym, jak pisze hinduski guru, nie jest prośba – modlitwa żebraka, lecz żądanie. Błagając, ograniczamy siebie, otrzymujemy w efekcie mniej, niż należałoby się prawowitym synom i córkom boskim, którymi jesteśmy. Dzieci mają prawo upominać się o wszystko, co należy do ojca. Muszą jedynie porzucić egoistyczne dążenia małego ja, jak również zrezygnować z postawy ślepej, biernej zależności od Wszechogarniającego, który w pięknych, poetyckich tekstach Joganandy jest istotą określoną, można powiedzieć namacalną

Dzieło to jest bardzo wyjątkowe, ponieważ dostarcza bardzo dogłębny wgląd w wewnętrzny świat Paramhansy Joganandy, a zarazem umożliwia czytelnikowi odkrycie najgłębszych pokładów własnej duchowości.
Od chwili odejścia Mistrza z fizyczności dzieło to było zmieniane do formy zupełnie odmiennej od oryginału. Ponieważ nasze wydawnictwo postawiło już sobie przed laty, w chwili powstania, cel publikowania natchnionych dzieł wyłącznie najlepszych autorów i w najlepszym możliwym tłumaczeniu, tekst tutaj zawarty jest wersją oryginalną tego dzieła i nie zawiera żadnych interpretacji, czy wręcz przeinaczeń. 

Paramhansa Jogananda urodził się jako Mukunda Lal Ghosh 5 stycznia 1893 w Gorakhpur w Indiach, w religijnej i zamożnej rodzinie hinduskiej. W wieku 17 lat został uczniem czcigodnego Swamiego Sri Yukteswara Gir. Po ukończeniu studiów na uniwersytecie w Kalkucie w roku 1915 złożył oficjalne ślubowanie i został mnichem zakonu Swamich. Wówczas otrzymał imię Jogananda, oznaczające błogość. Ananda jest skutkiem boskiego związku – jogi. Jogananda rozpoczął dzieło swego życia od założenia szkoły dla chłopców, w której połączył nowoczesne metody edukacji z treningiem jogi oraz naukami natury duchowej. Celem Paramhansy Joganandy było szerzenie starożytnej wiedzy Indii i filozofii jogi na całym świecie, głównie za pośrednictwem tradycyjnej metody medytacji. Przez kilkanaście lat wykładał i nauczał na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

Cytaty z ksiązki:

Paramhansa Jogananda uczy nas w Szeptach Wieczności, byśmy modlili się do naszego Ojca Niebieskiego żądając, nie zaś błagając, i tym samym nie liczyli wyłącznie na to, co można otrzymać żebraniem. Już na początku autor wyjaśnia, dlaczego nie wszystkie nasze modlitwy są wysłuchane. Otóż syn ma prawo domagać się wszystkich dóbr należących do ojca, ale nie powinien o nie żebrać. Dlatego aby żądać, musimy najpierw poświęcić się głębokiej medytacji i przywrócić do życia naszą zapomnianą tożsamość jedności z Ojcem. Dodatkowo żyjąc w sposób właściwy, musimy nauczyć się pamiętać, że Bóg stworzył nas na swój obraz.
Z tej świętej księgi dowiadujemy się, jak wskrzeszać zmarłych, poznajemy stare modlitwy i, korzystając z ich żywej mocy, zyskujemy możliwość otrzymania odpowiedzi milczącego Wszechmocnego. Zamiast powtarzać bezmyślnie martwe modlitwy, uczymy się nasączać je miłością przywołującą Boga.
Dowiadujemy się, jak unikać dwóch ekstremalnych sytuacji w życiu: egoistycznego podążania za własnym ja oraz ślepej i biernej zależności od Boga. Uczymy się, jak używać danych nam przez Boga woli i koncentracji. Kontrolę nad nimi sprawuje nie ego, lecz sam Bóg, który zapewnia nam sukcesy w każdej dziedzinie życia. Konsekwentnie, autor pisze: „Będę myślał, będę wyrażał wolę, będę działał; ale Ty kieruj moimi myślami, wolą i działaniami, abym robił to, co do mnie należy.”
Modlitwy zawarte w tej książce służą przybliżeniu nam Boga, opisują uczucia, które rodzą się w bezpośrednim kontakcie z Nim. Bóg jest tutaj wyrażany jako coś określonego i namacalnego. Kosmiczne Bóstwo to wielka idea Nieskończonego i Niewidzialnego, który staje się skończony, namacalny i widzialny. Natura, człowiek, umysł i każdy widzialny obiekt wspólnie tworzą pospołu wielkie Bóstwo, na którym łatwiej możemy skupić uwagę.
Z tego źródła uniwersalnych modlitw mogą czerpać wyznawcy wszystkich religii. Są one zarazem wskazówką dla współczesnego umysłu, zorientowanego na naukę, poszukującego Boga za pośrednictwem intelektu. Książka ta oferuje nam wielką różnorodność modlitw, dzięki czemu każdy może wybrać te najbardziej odpowiednie dla siebie, które najlepiej zaspokoją jego potrzeby.
Mam pokorną prośbę do czytelnika, którą sformułuję w następujących słowach: Nie przeocz w pośpiechu – starając się zrozumieć jedynie intelektualnie treść lektury – głębokich wglądów ukrytych pod glebą słów tej świętej księgi. Jak radzi swami, codziennie je powtarzaj i zanurzaj się w nich coraz głębiej, szukaj, medytując w skupieniu i szacunku, a odnajdziesz bezcenny klejnot samorealizacji.

(…)

Tak jak pocierając mokrą zapałką o draskę nie uzyskamy płomienia, tak umysł przesiąknięty niepokojem nie wykrzesze z siebie płomienia koncentracji, nawet jeśli czynił będzie nadludzkie wysiłki, by wydobyć z siebie Kosmiczną Iskrę.
Płomień inspiracji jest ukryty w wersach modlitw i żądań zawartych w tej książce, ale ponieważ są już one zanieczyszczone tuszem drukarskim, wydrukowane na papierze i obarczone indywidualnymi skojarzeniami intelektualnymi wszystkich, którzy nad nimi pracowali, człowiek musi wznieść się ponad wszystko to, co będzie rozpraszało jego uwagę, by wydobyć płomień mądrości z każdej modlitwy-żądania. Każdy umysł czytający daną modlitwę odczyta ją na swój sposób, inaczej zinterpretuje i inaczej poczuje jej treść. Ogromny ocean prawdy można zmierzyć tylko miarą pojemności ludzkiej inteligencji i percepcji. Inspiracja płynąca z modlitwy i żądania będzie więc odbierana zależnie od głębi indywidualnej ludzkiej intuicji i wrażliwości.
Aby poczuć jak najpełniej Boskie ciepło we wszystkich tych modlitwach lub żądaniach, wybierz jeden paragraf każdego żądania i pracuj tylko z nim przez jakiś czas, wizualizując w myślach jego znaczenie, wyobrażaj je sobie w konkretnej formie. Medytuj nad nim głęboko, dopóki nie objawi ci się płomień jego znaczenia uwolniony od ograniczeń słowa.
Słowo jest jak pijany głupiec, który czuje, że ma w sobie alkohol, rzadko jednak potrafi to wyrazić. Może jedynie bełkotliwie lub posługując się gestem określić, jakie wino wypił. Równie niedoskonałe są słowa w tych żądaniach pijanych Bogiem, niezdolne w pełni wyrazić ani opisać jakości wina inspiracji w nich zawartych.
Możesz również odczytać całą modlitwę lub żądanie i próbować ogarnąć jej znaczenie jakby z lotu ptaka. Odczytując je raz po raz, wiele razy, a potem powtarzając z zamkniętymi oczami, próbuj poczuć w duchu inspirację płynącą z nich samych i spoza nich. Możesz wówczas napełnić powtarzane słowa duchem, to znaczy obudzić w sobie inspirację ponad gęstą powłoką słów.
Modlitwy i żądania są jak rośliny, które codziennie rodzą nowe kwiaty. Kwiaty się zmieniają, ale rośliny pozostają takie same. I tak modlitwa-roślina może mieć te same gałązki i liście słów, ale każdego dnia wypuszczać świeże pączki Boskich uczuć i inspiracji, jeśli będziesz ją co dzień podlewał w swej medytacji. Modlitwa-roślina powinna być chroniona przed burzami zwątpienia, rozproszeniem uwagi, mentalnym lenistwem, odkładaniem medytacji na jutro (które-nigdy-nie-nadejdzie), roztargnieniem, rozmyślaniem o czymś innym przy jednoczesnym wyobrażaniu sobie, że umysł jest zatopiony w modlitwie.
Te pasożyty wyrastające na modlitwie-roślinie należy wyplenić samokontrolą, determinacją i zaangażowaniem w naukę. Dzięki temu każdego dnia będziesz mógł zrywać błyszczące, nieśmiertelne róże inspiracji z roślin tych modlitw-żądań.
Ucisz się i pozwól, by Bóg odpowiadał poprzez ciebie: naucz się Go poznawać, poznając siebie; wizualizuj Go jako bezkształtnego lecz posiadającego formę; milczącego lecz przemawiającego na głos. Kiedy na przykład Bóg jest opisywany jako widzialne Kosmiczne Bóstwo, któremu oddają część uderzenia fal i huk oceanu, powinieneś wizualizować tę koncepcję Kosmicznego Bóstwa i słyszeć owe uderzenia i huk. A gdy mówi się o Wszechmocnym jako o Boskiej Matce, staraj się odczuwać takie samo oddanie dla Boga, Uniwersalnej Matki, jakie dziecko czuje wobec swojej matki.
O! Dążący do przebudzenia duszy! Każdego dnia osuszaj mokre zapałki słów w pełnym skupienia żądaniu, a następnie pocieraj nimi o powierzchnię swojego umysłu, aż w końcu ujrzysz Boskie Płomienie wystrzelające nad marmurową twardością słów.

(…)

Wybierz, proszę, z tekstu żądanie wyrażające jakąś twoją potrzebę, a następnie wycisz swój umysł, siadając nieruchomo na prostym krześle, z wyprostowanym kręgosłupem. Mając oczy zamknięte lub wzrok skierowany do góry, medytuj nad znaczeniem wybranego żądania, aż stanie się ono częścią ciebie. Żądaj z całą żarliwością i medytuj nad tym, czego żądasz. W miarę jak twoja medytacja będzie się pogłębiała, pogłębiaj również swoje oddanie i powtarzaj żądanie jako wyraz pragnień twojego serca. Wzmocnij się wiarą, że Bóg czuje pragnienie twego serca, wyrażone w tym szczególnym żądaniu.

Poczuj, że tuż za ekranem twoich żarliwie wypowiadanych żądań stoi Bóg i słucha powtarzanych w duchu słów twojej duszy. Poczuj tę prawdę. Stań się jednym z żądaniem twego serca i bądź absolutnie pewien, że On cię wysłuchał. Potem zajmij się swoimi obowiązkami, nie próbując odgadnąć, czy Bóg odpowie na twoje wołanie. Musisz niezachwianie wierzyć w to, że twoje żądanie zostało wysłuchane, a dowiesz się, że to, co należy do Boga, należy także do ciebie. Niestrudzenie medytuj o Bogu, a kiedy Go poczujesz, zyskasz panowanie nad wszystkimi rzeczami.

Wskrześ słowa z grobu pustych intelektualnych koncepcji, poprzez Chrystusa, który odwołuje się do twojego najgłębszego rozumienia.

Ponieważ otrzymałem te wołania od Uniwersalnego Ojca, nie są one moje. Ja tylko je poczułem i nadałem im wyraz w szeregu słów, aby móc się nimi z wami podzielić. Wysyłam wraz z nimi moje błogosławieństwo i modlę się, by poruszyły odpowiednią nutę na żywych strunach harfy waszych serc, abyście mogli je poczuć tak, jak ja je poczułem.

(…)

Bóg stworzył człowieka na swój obraz. Wszyscy, którzy wiedzą, jak Go przyjąć, rozszerzając moce umysłu, mogą uświadomić sobie własną uśpioną boskość. Będąc dziećmi Boga władamy wszystkimi Jego rzeczami we wszechświecie w równym stopniu, w jakim włada nimi On sam.

Rodzi się pytanie, dlaczego tak wiele naszych życzeń pozostaje niespełnionych, dlaczego tak wiele Bożych dzieci tak bardzo cierpi? Bóg, w swojej nieskończonej bezstronności, nie mógł przecież faworyzować żadnego ze swoich dzieci. Stworzył wszystkie dusze równymi sobie, na swój obraz. Podarował im również coś cennego: wolną wolę i moc rozumowania oraz działania.

(…)

Gdzieś, kiedyś, w przeszłości ludzie albo łamali prawo, albo byli posłuszni prawom Boga i dlatego uzyskiwali różne skutki.

Wszyscy ludzie mają absolutne prawo używać swojego rozumu w sposób właściwy lub niewłaściwy. Niewłaściwe używanie otrzymanego od Boga rozumu prowadzi do cierpienia albo do grzechu; właściwe jego używanie rodzi radość i szczęście. Bóg jest nieskończenie dobry, łaskawy i szlachetny. Nigdy nas nie karze, nie możemy Go „obrazić”. Kocha nas wszystkich jednako, zarówno świętego, jak i grzesznika. To my sami karzemy siebie poprzez własne nierozumne działania, które każą nam popełniać czyny niezgodne z prawem. Nagradzamy zaś siebie wewnętrznym poczuciem szczęścia i spokojem umysłu. Już samo to wyjaśnia, dlaczego Boża odpowiedzialność kończy się tam, gdzie człowiek sprawuje władzę swoim rozumem i gdzie kieruje się wolną wolą.

(…)

Człowiek odrzucił daną mu przez Boga wolność i tym samym sprowadził na siebie ignorancję, cierpienie fizyczne, przedwczesną śmierć i inne troski. Zbiera to, co posiał. Prawo przyczyny i skutku odnosi się do każdego istnienia. Każde „dzisiaj” w ludzkim życiu jest zdeterminowane czynami każdego „wczoraj”, a każde „jutro” zależy od sposobu, w jaki człowiek radzi sobie i przeżywa swoje „dzisiaj”.

I tak jest, że człowiek, chociaż stworzony na obraz Boga i potencjalnie obdarzony Jego mocą, traci swoje prawo przyrodzone do panowania nad dziedziną ojcowskiego wszechświata na skutek popełnionych przez siebie błędów oraz narzuconych sobie samemu ograniczeń. Błędne rozumowanie oraz to, że utożsamiamy duszę ze zmiennymi okolicznościami ciała, z dziedzictwem i wpływami tego świata, są odpowiedzialne za wszelkie nasze ograniczenia i w konsekwencji za nasze nieszczęście.

(…)

Pozostaje jednak faktem, że dusza, choćby na pozór popełniała błędy i postępowała egoistycznie, jest w istocie śpiącym synem Boga. Największy ze wszystkich grzeszników jest nieprzebudzonym synem Boga, śpiącym nieśmiertelnym, który odmawia przyjęcia w pełni Jego Światłości poprzez oczyszczenie swojej świadomości. Dlatego właśnie odnajdujemy u Jana następujące słowa: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi tym, którzy wierzą w imię Jego” (J 1:12) Ocean nie pomieści się w filiżance, chyba że jest to filiżanka wielka jak ocean. Podobnie filiżanka ludzkiej świadomości musi – mocą koncentracji i oczyszczenia wszystkich ludzkich zdolności – zostać powiększona do nieskończoności, aby zrozumieć Boga. Można to osiągnąć jedynie przyjmując świadomość Chrystusa za pośrednictwem guru. Przyjąć oznacza rozwinąć w sobie określoną zdolność, to coś więcej niż nabrać przekonania.

(…)

Nie powinniśmy prosić o łaskę czy odpuszczenie win, ani też nie poddawać się i nie czekać bezsilnie, aż wypełni się prawo działania. Musimy pamiętać, że to, co uczyniliśmy sami, możemy sami odwrócić. Musimy znaleźć antidotum na truciznę własnych postępków. Prawa choroby muszą zostać przełamane poprzez zastosowanie praw zdrowia. Ale co z chorobami przewlekłymi i cierpieniem, któremu człowiek nie potrafi zaradzić? Kiedy ludzkie metody leczenia zawodzą, zarówno te fizyczne, jak mentalne, kiedy okazują się bezradne, wówczas musimy zwrócić się do Boga, który posiada nieograniczoną moc. Musimy jednak żądać tej pomocy jako synowie Boży, a nie żebrać o nią.

Każda modlitwa żebracza, nieważne jak żarliwa, ogranicza duszę. Jako synowie Boży musimy wierzyć, że posiadamy to wszystko, co posiada Ojciec. Takie jest nasze przyrodzone prawo. Jezus pierwszy uświadomił sobie tę prawdę, mówiąc: „Ja i Ojciec jesteśmy jedno”. Dzięki temu zyskał panowanie nad wszystkim, tak jak Jego Ojciec. Większość z nas błaga i modli się, nie upominając się wcześniej o boskie przyrodzone nam prawo; w ten sposób pomniejszamy siebie! A przecież musimy tylko odzyskać, zażądać od naszego Ojca tego, co zgodnie z naszym ograniczonym przekonaniem utraciliśmy.

(…)

Na tym etapie musimy uporać się z długotrwałym i błędnym przekonaniem, że jesteśmy kruchymi istotami ludzkimi, całkowicie bezradnymi. Powinniśmy więc myśleć, medytować, afirmować, wierzyć i codziennie uświadamiać sobie, że jesteśmy synami Bożymi! Ta świadomość może przyjść z czasem, ale musimy zacząć od właściwej metody, zamiast klepać modlitwy żebracze, by w konsekwencji popaść w niedowierzanie, wątpliwości lub zabobony i przesądy. Dopiero gdy śpiące dotąd ego uzna siebie nie za ciało, lecz za wolną duszę albo syna Bożego, mieszkającego w ciele i działającego za jego pośrednictwem, będzie mogło zgodnie z prawem żądać swoich boskich przywilejów.

(…)

Powtarzanie żądań czy afirmacji bez przekonania lub spontanicznej miłości czyni z człowieka jedynie „modlący się patefon”, który nie wie, co znaczy modlitwa. Mielenie modlitwy na głos, w sposób mechaniczny, nie wywoła reakcji Boga, jest tylko pustą recytacją, wypowiadaniem imienia Boga nadaremno – jest bezskuteczne. Powtarzanie żądania albo modlitwy raz po raz, w myślach albo na głos, z pogłębioną uwagą lub oddaniem, napełnia tę modlitwę duchem i zmienia świadome, pełne wiary powtarzanie w doświadczenie nadświadomego.

Istota Boska nie da się zwieść takiej kpinie z modlitwy wypowiadanej bez przekonania, bowiem jest Ona fontanną wszelkiej myśli. Nie można jej przekupić, a jednak łatwo ją poruszyć szczerością, wytrwałością, skupieniem, oddaniem, determinacją i wiarą. Powtarzanie długich, przeintelektualizowanych modlitw, kiedy myśli błądzą gdzie indziej, jest hipokryzją; modlenie się lub żądanie bez zrozumienia rodzi ignorancję, fanatyzm i zabobon. Powtarzanie żądania w głębokim skupieniu i wierze nie jest mechaniczną recytacją, lecz przemieniającą, wiecznie pogłębiającą się twórczą, rozwijającą się mocą oraz przygotowaniem umysłu, który krok po kroku w sposób uczony sięga Boga.

(…)

Chcąc ocenić, co się dzieje z ziarnem twego żądania, nie wykopuj go raz po raz z ziemi. Siej swoje ziarna-żądania z wiarą i pozwól im dojrzewać. Siej swoje ziarno-żądanie starannie, w pełnym skupieniu; podlewaj je codziennym powtarzaniem i staraj się być świadomym tego, co robisz. Nigdy się nie zniechęcaj, jeśli nie od razu uzyskasz rezultaty. Powtarzaj z przekonaniem żądania. Bądź uparty! Stopniowo odzyskasz swoje utracone boskie dziedzictwo. Wówczas Bóg, Najwyższa Przyjemność, odwiedzi twoje serce i w nim zamieszka. Żądaj, aż odzyskasz prawa do swojego boskiego dziedzictwa. Żądaj nieprzerwanie od Ojca wszystkiego, co do ciebie należy, a otrzymasz od Niego błogosławieństwo wiecznego życia w Nim.

Żądając w sposób właściwy, nie pozostawiasz miejsca na zabobony, rozczarowania, wahanie ani zwątpienie. Kiedy nauczysz się operować właściwym łańcuchem przyczynowym, który skutecznie porusza boskie serce, będziesz wiedział, że to nie On ukrywał się przed tobą, ale ty ukrywałeś się przed Nim, w cieniu stworzonej przez ciebie ciemności. Kiedy poczujesz, że naprawdę jesteś synem Bożym, praktykując wytrwale dyscyplinę umysłu i głęboką medytację, zyskasz panowanie nad wszystkimi rzeczami.

Jeśli twoje żądanie pozostanie niespełnione, nie doczeka się odpowiedzi, możesz obwiniać tylko siebie i swoje dotychczasowe działanie. Nie poddawaj się jednak: nie mów, że pokonał cię los albo ustalone z góry nakazy kapryśnego Boga. Próbuj, wkładając w to coraz większy wysiłek po każdej porażce, zyskać to, czego nie masz: czego nie otrzymałeś z własnej winy, ale co już należy do ciebie w duchu. Powinieneś żądać ze świętym rozpoznaniem twojego Boskiego przyrodzonego prawa jako syna Bożego.

Wiedzieć jak i następnie modlić się dokładnie zgodnie z naturą naszych żądań, to uzyskać upragnione rezultaty. Kiedy stosujemy właściwą metodę – nie egoistycznie lecz ofiarowując siebie – uruchamia ona odpowiednie prawa Boże, a działanie tych praw samo w sobie może przynieść rezultaty. Bóg jest jedynie posłuszny prawom, które sam stworzył.

(…)

Akceptacja życia jako filmu wymaga określonego nastawienia umysłu. Musisz powziąć postanowienie, że nigdy nie zaakceptujesz smutku jako swojej rzeczywistości. Musisz być mentalnie gotowy na przyjęcie każdej zmiany. Ale dlaczego miałbyś być psychologicznym starcem? Kiedy nadchodzi kryzys, nie kurcz się ani nie lamentuj. Możesz przecież przywitać go z pełną aprobatą. Rejwach tego świata został stworzony dla twojej rozrywki i przyjemności.

Bądź również dobrym aktorem – zabawiaj widzów w dobrym stylu! Kiedy zachorujesz lub jeśli cokolwiek w twoim życiu pójdzie nie tak, odegraj heroicznie rolę osoby walczącej z przeciwnościami losu. Cierpliwie przeczekaj wszystkie próby, nieważne jak będą wielkie. Nie przestawaj szukać sposobów przezwyciężenia czy też wzniesienia się ponad każdą próbę, jaka będzie ci dana. Bądź zawsze twórczy. I pamiętaj, że ty jedynie odgrywasz swoją rolę.

Aktor filmowy nie angażuje się osobiście w cierpienie odgrywanej postaci. Postępujmy tak samo. Pielęgnujmy w sobie wewnętrzną wolność, niezależnie od tego, jakie wyzwania zostaną przed nami postawione. Pamiętaj: ludzie cierpią wyłącznie dlatego, że wydaje im się, iż świat powinien wyglądać inaczej niż wygląda.

Zdyscyplinowana świadomość, szczególnie jeśli jest kierowana przez nadświadomość, nigdy nie przeżywa bólu w chorobie ciała ani lęku czy gniewu, gdy napotyka sprzeciw. Nie doświadcza klęsk ani porażek. Powinniśmy zawsze widzieć siebie jako Boże dzieci: zawsze doskonałych, spokojnych i szczęśliwych, nieporuszonych tym, co się nam przydarza.

(…)

Ludzką świadomość można opisać jako zanurzoną w Bogu. Ból jako taki jest iluzoryczny. Jest snem, filmem. Całe nasze cierpienie wynika z wyobrażonego utożsamienia się z ciałem oraz z błędnym nawykowym sposobem życia i myślenia. Dopóki zamieszkujemy nasze ciała, nie mamy wyboru. Musimy podróżować przez ścieżki labiryntu życia i uczestniczyć w jego niezliczonych sytuacjach. Dlaczego nie mielibyśmy zatem spoglądać na to wszystko z poziomu świadomości aniołów? Tak jak one, żyjące z dala od tej ziemi, my również możemy wznieść się w górę, jeśli tylko nasze serca pozostają wewnętrznie wolne.

Życie i śmierć wydadzą nam się wówczas równie radosnym doświadczeniem. Odkryjemy, że jesteśmy połączeni ze świadomością kosmiczną i nie będziemy odczuwali nadmiernie przebudzenia narodzin ani zaśnięcia śmierci. Będziemy oglądać kosmiczny film w czystym zachwycie, wiedząc, że nawet „zombie”, które potykają się w oszołomieniu, błąkając się po dżungli, po ścieżkach iluzji, ostatecznie odnajdą drogę i poznają wieczną wolność w wiecznie istniejącej, wiecznie świadomej, wiecznie nowej błogości.

ISBN 10: 83-60280-64-9
ISBN 13: 978-83-60280-64-5
EAN: 9788360280645

Dodatkowe informacje

Waga 350 g
Wymiary 14.5 × 20.5 cm
Autor

Paramhansa Jogananda

Książka

okładka miękka

Objętość

270 stron